Forum www.polana.fora.pl Strona Główna   www.polana.fora.pl
Forum dyskusyjne Życie po życiu, Kontakt ze Zmarłymi, Odzyskiwanie Dusz, Oczyszczanie Energii, Egzorcyzmy, Świadome Śnienie, Oobe, Radykalne Wybaczanie, Rozwój Duchowy
 


Forum www.polana.fora.pl Strona Główna -> Nawiązywanie kontaktów z Duszami / Odzyskania / Kontakt ze zmarłymi -> czy mogę pomóc mojemu nieżyjącego ukochanemu? Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
  Post  - Wysłany: Sob 11:27, 16 Lis 2013  
Lav




Dołączył: 02 Paź 2013
Posty: 44
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta


... i przyszedł. W ciągu ostatnich kilku dni doszłam do nowych wniosków. Czuję, że ten czas został dobrze " przepracowany". Czuję jeszcze coś... Moja miłość do Niego ciągle ulega zmianom. Przeksztalca się. To tak jakby zmienił dotychczasowe miejsce w moim sercu i nie na dalsze czy bliższe. Po prostu- INNE.


Post został pochwalony 0 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Sob 11:42, 16 Lis 2013  
Freya
Mol Książkowy



Dołączył: 27 Gru 2009
Posty: 2011
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta


To jest tak,ze Oni będacy już po Tamtej Stronie przekształcają naszą Miłość na duchową. Jest to zupełnie inny rodzaj miłości ,niz tu na Ziemi(i nie mam na mysli tylko fizycznej- ziemskiej miłości).


Post został pochwalony 0 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Sob 13:58, 16 Lis 2013  
Gość









Lav, Andrzej,
pozdrawiam i umacniam Was w tym co się nazywa "świętych obcowanie".
To jedna z lepszych rzeczy jakie się mogą wydarzać tylko wśród istot duchowych. Miłość jest większa od śmierci, śmierć zaledwie epizodem na drodze życia.

Prześledziłem uważnie Waszą historię. Nie znajduję w niej nic co wskazywałoby na jakąś patologię, jakie się zdarzają po śmierci ludziom kochającym się. Nie widzę i nie wyczuwam siłowego ściągania jednego ku drugiemu, nie widzę i nie wyczuwam energetycznego wykorzystywania realnej energii życiowej Lav przez żyjącego w innym wymiarze Andrzeja. Jest dobrze. Wy się po prostu wspieracie, bo się kochacie. Ta miłość żyje.
To niezwykła, piękna historia.

Nie jesteście sami w tym pięknie.
Pokażę Wam historię mongolskiego chłopca, którego mama i tata zginęli w katastrofie samochodowej. Uudamu na co dzień rozmawia z mamą.
Lubi też jej śpiewać, bo wie, że jej się bardzo śpiewanie synka podoba.

http://www.youtube.com/watch?v=CAl0PSPuPAY

Po dwóch latach od tego sławnego występu dającego Uudamu zwycięstwo w chińskiej edycji turnieju "Mam talent", chłopiec nagrał piosenkę dla taty. Zwróćcie uwagę na zupełnie odmienny klimat tego utworu. Jest męski, jak rozmowa syna z ojcem.

http://www.youtube.com/watch?v=tko87_qKf9Q

Pozdrawiam Was serdecznie.
Andrzej, pozdrów rodziców Uudamu w Niebie. Dzięki nim mamy możliwość poznać piękno prezentowane przez ich syna.

.....
 
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Nie 9:25, 17 Lis 2013  
za_mgla
Mistrz Zmian



Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 4995
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 28 razy
Skąd: Grodzisk Maz.
Płeć: Kobieta


Witam,
zawsze wzruszaja mnie takie rzeczy Crying or Very sad no i jeszcze defilady mnie wzruszaja, kiedy zawsze obchodzone sa swieta narodowe to zeby sobie poryczec ogladam przemarsz orkiestry echh patryjotka sie znalazla.
zaraz przeoram poprzednie wcielenia, a do tego by Hipek sie przydal...

Lav,
nie wiem czy znalazlas temat, w ktorym opisalam nasze wspolne dzialanie roboty, ktora wyzebralam od Ciebie. dla odswiezenia sprawy wrzucam link do tematu:
http://www.polana.fora.pl/oczyszczenia-energii-samoleczenie-chirurgia-fantomowa-egzorcyzmy,29/do-lav-koniec-pracy,3219.html

usciski


Post został pochwalony 0 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Wto 6:59, 19 Lis 2013  
Lav




Dołączył: 02 Paź 2013
Posty: 44
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta


tradition72 dziekuję.
Dzięki waszym fachowym wypowiedziom, wiem, że idę dobrą drogą. Wiem, że pomagam Mu i On pomaga mi, mimo, że żyjemy w innych wymiarach. Rozumiem, że każde z nas ma swoje wyzwania,zadania do wykonania tam gdzie jest. Niesamowite jest to, że kocham Go nadal a jednak w sposób inny niż kiedykolwiek.
Jak... letni wieczorny wietrzyk, delikatnie pieszczący moją twarz.
Jak... słońce wstające w ciepły słoneczny dzień, które swoimi jasnymi promieniami,rozświetla mroki odchodzącej nocy.
Jak.... wolność, która daje mi przestrzeń do życia i działania.
Mój Ukochany...


Post został pochwalony 0 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Pią 9:36, 22 Lis 2013  
Lav




Dołączył: 02 Paź 2013
Posty: 44
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta


Dziś w nocy przyszedł do mnie. Przytuliliśmy się do siebie. Czułam Go fizycznie i było mi cudownie. Czułam to, co kiedyś gdy mnie dotykał... ciepło spokój, energię. Tak zapomniałam się w tym dotyku, że znowu zapomniałam Go spytać o to gdzie jest i co robi.


Post został pochwalony 0 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Pią 10:34, 22 Lis 2013  
pik33




Dołączył: 11 Sty 2010
Posty: 690
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy



A bo to tak jest. Myśli człowiek, co już zrobi kiedy coś tam, a jak już to coś jest to zapomina i robi co innego. Zwłaszcza poza przestrzenią fizyczną.

Kiedyś pewnej nocy zorientowałem się że śpię - tak zwany świadomy sen - i co? Mogłem sobie pójść na przykład na Focus 27. Albo odwiedzić zmarłą babcię. Albo odzyskać kogoś z f23. Albo obejrzeć z bliska Instytut Monroe. Albo polecieć na Marsa. Ale nie, nic z tych rzeczy, skoro już mogłem latać to poleciałem sobie nad las, który mam niedaleko domu i latałem sobie nad nim ciesząc się jak małe dziecko i zapominając o wszystkim innym, póki nie wróciłem do fizycznej rzeczywistości.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez pik33 dnia Pią 10:35, 22 Lis 2013, w całości zmieniany 1 raz
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Pią 10:54, 22 Lis 2013  
Lav




Dołączył: 02 Paź 2013
Posty: 44
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta


No właśnie, gdyby to się często zdarzało to pewnie łatwiej by mi było zdystansować się emocjonalnie i działać według założonego planu. Tak jednak nie jest i jeśli zdarzy mi się kontakt to tak bardzo się angażuję w "poczucie go", że zapominam o "bożym świecie"


Post został pochwalony 0 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Sob 7:17, 23 Lis 2013  
Lav




Dołączył: 02 Paź 2013
Posty: 44
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta


Dziś przyszedł do mnie. Jestem wybita z równowagi,ale już to przeżywałam,więc nie niepokoję się tym stanem.
To był Jego pogrzeb. Wyglądał trochę inaczej niż w rzeczywistości. Andrzej stał blisko grobu,ale tak jak inni uczestnicy ceremonii.Ja natomiast byłam gdzieś na końcu tłumu. Obserwowałam wszystko z boku.Widziałam Jego.. stał w mundurze i białych tenisówkach. A z butami to jest tak: On będąc w wojsku zawsze chodził w mundurze i kowbojkach,nigdy w regulaminowych butach. Został skremowany tak samo.
Widząc Go w tych białych tenisówkach,wcale się nie zdziwiłam...
Po Pogrzebie wszyscy się rozeszli a ja stałam i nie wiedziałam co ze sobą zrobić i... zobaczyłam znowu Jego gdy gdzieś z daleka spośród tych ludzi rozchodzących się,szedł w moją stronę. Podszedł oparł się o samochód, przy którym przypadkiem stanęłam. Patrzymy na siebie i pytam: skąd masz te białe tenisówki. Odpowiedział mi, że mama kiedyś dawno temu Mu je kupiła. Zrobiło się bardzo smutno.Pytam: i co teraz? Odpowiedział tym swoim cudownie wibrującym szeptem:" chodź do mnie" i przyciągnął mnie do siebie o przytulił. Od przebudzenia ryczę, bo ten kontakt był wyraźny, że trudno mi się ogarnąć.Dam radę dojść do siebie.
Był jeszcze jeden incydent. W którymś momencie zarejestrowałam obraz jak On poprawia wiązankę z czerwonymi różami na swoim grobie.To nie były te róże,które Mu przywożę gdy tam jestem.To była cała wiązanka,ale z różami koloru purpury.
Ps.Jeśli będę miała okazję to spytam o te tenisówki.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lav dnia Sob 7:28, 23 Lis 2013, w całości zmieniany 1 raz
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Sob 12:21, 23 Lis 2013  
Gość









Lav,
jestem pod wielkim wrażeniem Waszej miłości.

Nie sposób mi się powstrzymać od pewnego porównania z moim ukochanym teledyskiem Mylene Farmer i jej filmowego partnera Jean Louis Murat: Regrets
http://www.youtube.com/watch?v=0UpYnCvc0-Y

Nieraz analizowałem to co się dzieje na tym teledysku
No i uznawałem zawsze, że nie dzieje się tam nic złego.

Ty ciągle zważaj na to by się stale upewniać, ze te spotkanie nie zabierają Ci energii, że kierują Cię raczej ku życiu, niż ku śmierci...

Serdecznie pozdrawiam Ciebie i Andrzeja ...
 
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Sob 16:19, 23 Lis 2013  
Lav




Dołączył: 02 Paź 2013
Posty: 44
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta


Ja bym powiedziała, że kazde spotkanie z Nim dodaje mi energii do życia. Czuję wtedy, że mimo braku fizycznego On istnieje. Do mojego pozytywnego samopoczucia oprócz tych spotkan do liczę jeszcze zdarzenia, które wyraźnie zadziałały na moją korzyść w oststnim czasie.
Na co muszę zwrocic uwagę, żeby nie wpaść w sidła o ktorych wyżej napisałeś? I czy to może się tak diametralnie zmienić?


Post został pochwalony 0 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Sob 16:51, 23 Lis 2013  
Gość









Nie mam wielkiego doświadczenia w kontaktach z osobami zmarłymi.
Nie idę też śladem wskazówek Monroe i Moena.

Jednak czegoś tam doświadczyłem i widziałem doświadczenia innych.
Widziałem młodych ludzi gasnących w oczach bo byli zniewoleni kontaktami ze zmarłymi i energia z nich uchodziła, na własne ich życzenie, bo chcieli się połączyć z kochaną osobą jak najprędzej.
Widziałem osoby, które świadomie przytrzymywały ducha zmarłej osoby bo ją "kochały" i nie pozwalały jej odejść.

Moje kontakty zawsze odbywały się z inicjatyw z "tamtej strony", obce mi jest przywoływanie duchów, uważam je za wysoce nieetyczne.
Kontakty odbywały się z poszanowaniem wolności kontaktujących się istot i w pełni wzajemnej miłości. Trwał tyle ile był potrzebny z punktu widzenia ludzi z tamtej strony. Nikogo nie zatrzymywałem.

Te kontakty zazwyczaj odbywały się w polu mentalnym, a nie astralnym.
No i Dlatego odczucia miałem w ich trakcie bardziej duchowe niż fizyczne. Jednak to nie przesądza o przewadze jednych nad drugimi.
To co widzimy w filmie Regrets to typowy kontakt astralny i jakże piękny, prawda?

Świat astralny jest napełniony różnego rodzaju iluzjami dlatego za nim nie przepadam. W sferze mentalnej trudniej ulec iluzji, jest ich też tą droga przekazywanych znacznie mniej.

Wskazówki dla Ciebie?
Obserwuj te spotkania pod katem wolności Twojej i Andrzeja, czy ktoś z Was nie jest do tych spotkań przymuszany przez jakikolwiek nacisk.
Obserwuj czy dopływ energii życiowej dla Ciebie nie powoduje równocześnie odpływu energii od Andrzeja, pogorszenia jego stanu, albo jego niemożności odejścia w stan do którego powinien i ma odejść.
Będzie Ci to mówiła intuicja.

Diametralnie i nagle pewnie się nic nie zmieni, jednak prawie na pewno te spotkania będą się kiedyś musiały skończyć. Przygotuj się też na taką kolej rzeczy.
 
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Sob 20:47, 23 Lis 2013  
Freya
Mol Książkowy



Dołączył: 27 Gru 2009
Posty: 2011
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta


Lav kontakty poprzez sen są zupełnie bezpieczne.To Twój Ukochany je inspiruje,i nie sądze by chciał Cie skrzywdzić. Nie obawiaj się tych snów.Poza tym każdy z nas ma swą wewnętrzną intuicję ,przekonanie,a nawet pewność,którymi się kieruje.Ty sama doskonale wiesz czy te sny są pozytywne ,czy negatywne.Czy Wam służą.Słuchaj siebie,wsłuchaj się w siebie...Nie przestrasz sie i nie blokuj.
Wszystkie moje kontakty ze zmarłymi były poprzez sen.I moge śmiało napisać, ze wszystkie były "organizowane" z Tamtej Strony.To Oni przychodzili kiedy chcieli(musieli), a nie kiedy ja tego chciałam.I nic na to nie mogłam poradzić.
Kiedy było mi bardzo, bardzo ciezko,kiedy teskniłam ,kiedy bolało i bardzo, bardzo chciałam aby Mama przyszła do mnie we snie(blagałam ,wrecz żebrałam o taki sen-kontakt),to nic sie nie działo...A potem przychodziła wtedy,kiedy zadecydowała.A moze to ja musiałam być gotowa? A moze to ja musiałam doswiadczyc tęsknoty, bólu ,cierpliwości?

Andrzej odszedł,Ty zostałaś.Uczycie sie oboje nowej sytuacji,przerabiacie duchowo to co sie stało. Pieknie sobie radzicie.Wiadomo ,że ze smiercia nic sie nie kończy ,a w zasadzie wszystko się dopiero zaczyna.To co Was łaczyło nabiera innego wymiaru, uswięca sie.Miłość staje sie czysto duchowa,inna,pełniejsza.Kiedy dwoje ludzi bardzo się kocha tu na ziemi i jedno odchodzi,to uczą sie doswiadczać niesamowitych stanów.Nie kazdemu to jest dane, bo nie kazdy "tak" kocha.Czy nie masz wrażenia,że śmierc zamiast Was rozłaczyć ,połączyła Was jeszcze silniej, mocniej piękniej?Że śmierć nie ma nad Wami żadnej przewagi,że ...nie istnieje?
Czerp całą sobą to doświadczenie.Jak widać otwarłaś się na Tamta Stronę.
U mnie takim dowodem na to był fakt,że gdy w tamtym czasie ( kiedy otwarłam się na te kontakty) zmarł ktoś dalszy z Rodziny,zawsze przychodzil do mnie we snie (i były to również świadome spotkania z mojej strony).Po prostu przez pewien okres czasu odbierałam te ich wizyty,żegnali sie ze mna ,albo coś mi przekazywali.

Mam nadzieje ,ze doswiadczysz również w pełni swiadomego kontaktu, kiedy będziesz umiała we snie świadomie porozmawiać z Andrzejem.Choć z własnego doswiadczenia wiem,że słowa w takim kontakcie nic nie znaczą, a znacząca jest wymiana uczuć,energii,milosci...Wszystko odbywa sie bez słów,i jest zwielokrotnione w swojej wymowie, w dawaniu i braniu.
Po jednym ,jedynym kontakcie z Mamą( świadomym) po przebudzeniu zaczęłam doswiadczać niesamowitego stanu.To było tak,jakbym została "uswięcona",jakbym nosiła Boga w sercu...To uczucie trwało dwa dni, i potem stopniowo bladło, przygasało,zanikało.Stawało się coraz słabsze.Nigdy wiecej sie nie powtórzyło.Ktoś ( znajacy sie na temacie) skomentował,ze Mama przekazała mi z pewnoscią stan w jakim Ona się znajduje.Dane mi było to poczuć.To było ...jakbym nosila w sobie Niebo...
Było bardzo dużo snów z Nią ,ale tylko jeden raz otrzymałam taki dar od Niej:)

Kiedys Andrzej przestanie przychodzić.Moje spotkania trwały pare lat.

Przytulam
Freya


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Freya dnia Sob 20:50, 23 Lis 2013, w całości zmieniany 2 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Sob 22:33, 23 Lis 2013  
za_mgla
Mistrz Zmian



Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 4995
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 28 razy
Skąd: Grodzisk Maz.
Płeć: Kobieta


aby s[rawdzic i jak sprawdzic, zeby sie upewnic...
Troche Lav jestem w podobnej sytuacji, aczkolwiek minelo juz 10 lat i tez szybko, nie nauczylam sie tego zaakceptowac, ani przygotowac. Moja bohaterka moich uczuc byla i jest Babcia.
Byl moment, ze strasznie, strasznie bylo, samotnie i bez sensu - pustka. Ale zaczela podchodzic, wykorzystalam to tak bardzo, ze przez pare lat oprocz tego ze bylysmy przyjaciolkami za zycia tutaj, zostalysmy tez przyjaciolkami i tam. kiedy przestalam rozpaczac bylo o niebo lepiej, nasze kontakty zaczely sie rozwijac. ale pragne przypomniec, ze mam to od urodzenia, takiego bonusa na start dostalam, ze zawsze astral byl obecny tak jak nasze zmysly wech, sluch, dotyk, smak no i astral.
na poczatku cieszylam sie, noc spedzona bez Babci byla stracona, az ktoregos pieknego razu znowu spotkanie i znowu rozmowy w koncu stanelam i mowie
- Babciu a w jaki sposob mam dowiedziec sie, ze Ty o Ty, no nie obrazaj sie, ale musze sie upewnic, czy czasami to wszystko to nie iluzja, a moze
Ty to w ogole Ciebie nie ma, a tylko jakas istota podszywa sie pod Ciebie...
- nie obrazam sie na Ciebie i widze, ze zaczynasz rozumiec wiecej, sprawdz
pamietam, ze spotkanie bylo w moim rodzinnym domu, siedziala na fotelu wtedy jak zawsze to robila, podeszlam blizej a w myslach pytalam
- jak sprawdzic, jak sprawdzic, jak sprawdzic, jak sprawdzic???????
i samo sie zrobilo, podeszlam zlapalam za ucho i to ucho odkrecilo sie hehehehehe przerazona stoje i trzymam w dloniach ucho, i to ucho ciagle trzymam i rozgladam sie przerazona, zaciekawiona i przygotowana juz na wszystko na hordy wszelakie tez i slysze
- czy mozesz juz sprawdzic, bo u Was tak sarsznie wieje!!!!
zglupialam, w ogole nie wiedzialam co mam zrobic, ale na pewno sprawdzic nie uciekac.
zajrzalam do dziury po uchu, a tam blekitu tyle, jedna wielka milosc i bezpieczenstwo, gleboki blekit zaczal przytulac i zapach znajomej mi osoby i wspolne gotowanie, i wspolne ogladanie tatuazu ktory sobie kiedys zrobilam, bo tylko jej go pokazalam, rodzice dowiedzieli sie kiedy urodzil sie moj starszy syn, zupa z dzdzwonic, zbieranie malin, reanimacja utopionego inyka na srodku podworka, walka z mlodym baranem, wyscigi w workach ( zaraz sie rozrycze), lepienie pierogow, czesanie wlosow w kucyki, tajemnice pod wisnia, zbieranie sliwek i te piekne blekitne oczy w oknie, ktore zawsze mnie pilnowaly...upewnilam sie, sprawdzilam chociaz strasznie bolalo mnie to, ze to robie, ze nie ufam na stowe, a wzielam sie za sprawdzanie, chociaz Ona nie czula nic negatywnego w tym, nic....
kiedy juz oprzytomnialam stalam obok Niej i nadal rzymalam ucho w dloni, rozryczalam sie nie bosko stalam i wylam, cos mowila, ale nic nie docieralo, potwierdzen dostalam mnostwo.
i tak ryczalam sobie przez dlugi czas, bo kiedy dochodzilo do spotkania to nie moglam ruszyc sie z miejsca bo zawsze startowalam od wlasnie tego ryczenia.
acha no i chyba najwazniejsza informacja, Dusza Babci, jak i Inne z ktorymi mialam jakis tam kontakt zawsze podchodzily same.


Ale nalezy sprawdzic Lav jak pisze o tym Tradition i Freya, na pewno macie swoje wspolne tajemnice, uczucia jakie Wam towarzyszyly w czasie roznych spotkan. Sprawdz to..

a teraz Wasze spotkanie
Pogrzeb osoby, ktora nie zyje, grób, trumna, kwiaty.
Osoba stala i byla obecna na swoim pogrzebie, to takie cos co katole nazywaja sadem ostatecznym, a jest to poprostu przebudzenie i pojscie dalej, czyli rozwijanie sie Duszy, nowa nauka, poznawanie wymiarow itd ale nie martw sie One moga przemieszczac sie tam gdzie chca i do kogo chca.

Moment zaprzestania kontaktowania sie, zawsze zachodzi wtedy, kiedy strona slabsza - czyli my, no bo juz nie Oni - jestesmy ze tak powiem juz samodzielni. co nie oznacza, ze te kontakty sa calkowicie zaprzestane, jest ich mniej, o wiele mniej, ale jak znowu przychodza to czapki z glow, gubi sie buty, bo tyle jest rzeczy do obgadania, ze sie o tych rzeczach bardzo czesto zapomina i wtedy mozna np polatac sobie , bo w koncu czegos nas nauczono...


przytulam Śniącą Lav.


Post został pochwalony 0 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Sob 23:33, 23 Lis 2013  
Freya
Mol Książkowy



Dołączył: 27 Gru 2009
Posty: 2011
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta


Pieknie piszesz Mgiełko...
A wiecie jakie ja miałam potwierdzenia ,ze Mama to Mama?

Sny trwały ok 4 lat.Było ich w sumie ...kilkadziesiat, a myslę ,ze powyżej stówy.
I WSZYSTKIE sny z Nią były w JEDNYM MIEJSCU.
Był to mój rodzinny dom:) Kamienica ,gdzie spędzilam 30 lat zycia. Potem i Ona i ja wyprowadzilysmy sie do róznych mieszkań...
We snie ZAWSZE byla to rodzinna kamienica.
Wiem ,ze obie byłysmy energetycznie baaardzo związane z tym miejscem.Ona tam weszła w rodzinę męża,tesciow i żyła tam prawie 40 lat...

Lav,Ty pewnie też dostaniesz weryfikacjęSmile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Freya dnia Wto 21:43, 26 Lis 2013, w całości zmieniany 1 raz
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Forum www.polana.fora.pl Strona Główna -> Nawiązywanie kontaktów z Duszami / Odzyskania / Kontakt ze zmarłymi -> czy mogę pomóc mojemu nieżyjącego ukochanemu? Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 4 z 7  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
   
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  



fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin