Forum www.polana.fora.pl Strona Główna   www.polana.fora.pl
Forum dyskusyjne Życie po życiu, Kontakt ze Zmarłymi, Odzyskiwanie Dusz, Oczyszczanie Energii, Egzorcyzmy, Świadome Śnienie, Oobe, Radykalne Wybaczanie, Rozwój Duchowy
 


Forum www.polana.fora.pl Strona Główna -> Huna -> 'huna czyli nauka obrazowości' Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
  Post  - Wysłany: Śro 19:32, 05 Sty 2011  
MW




Dołączył: 16 Gru 2010
Posty: 829
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: warszawa
Płeć: Kobieta


poszukam tej książki,

kościół w obecnej formie musi chyba zniknąć całkowicie, bo to co robią czarni jest nie do przyjęcia,

ostatnio na mszy slyszałam :ten kto nie przyjdzie w Sylwestra do Kościoła ma grzech cieżki"

jasne on człowiek ingeruje w wolną wolę innych ludzi, potępiając od razu że jeśli nie zrobisz tego czy tamtego to masz grzech ciężki


POLECAM FILM "STYGMATY"

świetny film "podnieś kamień a znajdziesz mnie tam...."


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez MW dnia Śro 19:33, 05 Sty 2011, w całości zmieniany 1 raz
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Śro 19:34, 05 Sty 2011  
MW




Dołączył: 16 Gru 2010
Posty: 829
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: warszawa
Płeć: Kobieta


[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Pon 20:24, 10 Sty 2011  
ZBW




Dołączył: 17 Sty 2010
Posty: 313
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz



Znalazłem na stronie kilka wpisów, po zapoznaniu się z którymi postanowiłem przypomnieć poniższe informacje które kiedyś umieściłem na innej stronie:

EGZORCYZMY Jak uwolnić od ducha osobę opętaną...

Poniższy wpis powstał w jakimś stopniu z przyczyny nagłej eskalacji dziwnego działania użytkownika zalogowanego na naszej stronie jako: Jeszua333.
(dodam iż po pewnym czasie gdy wspomniany użytkownik uświadomił sobie o co chodzi - podziękował mi za zamieszczone informacje które pomogły mu aby samodzielnie decydował o swoim życiu)

W momencie wbijania tekstu do komputera jego wpisy znajdowały się jeszcze na stronie. Nie ukrywam, iż wcześniej wysłałem czytelny sygnał w przestrzeń, co o tym sądzę i co nastąpi w przypadku pozostawienia spornych wpisów na stronie anastazja.com.pl (możliwe, iż jest potrzeba aby zrobić zabezpieczenie energetyczne, które uniemożliwi podobne działania na przyszłość – jednak czy ja to zrobię czy ktoś inny, i czy w ogóle należy to zrobić czas okaże).

Jeśli zrobię to co powinienem (założyłem, iż nie będę się wtrącał w przypadku usunięcia wszystkich wpisów) – w/w użytkownik raczej nie będzie nawet pamiętał, iż zamieszczał swoje wpisy na naszej stronie, może wręcz nie mieć wiedzy iż taka strona w ogóle istnieje.

Część wpisów jeszcze co prawda pozostała, ale może to i dobrze ( gdy będę miał czas i odczucie, iż powinienem się z nimi zapoznać zrobię to, a może nie).

Ale do rzeczy.
Otóż przyszła do mnie taka myśl aby zapoznać czytelników z prostym, a zarazem bezpiecznym sposobem neutralizacji zła (zrobię to raczej w skrócie – chyba, że zainteresowanie okaże się większe to wtedy zamieszczę dużo więcej materiału) – zainteresowani bez trudu mogą pogłębić swoją wiedzę w tym temacie sięgając do książki Eunene Maurey o wymownym tytule: „Jak uwolnić od ducha osobę opętaną...
EGZORCYZMY.” (jednak zdaję sobie sprawę, iż może nie być ona dla wielu dostępna).

Powtarzam ta książka jest BEZPIECZNA zarówno w trakcie czytania jak i w momencie praktycznego stosowania przedstawionych w niej sposobów.

Dlaczego o tym wspominam:
Był taki moment w moim życiu, gdy dosłownie połykałem wiedzę zawartą w książkach, które były zgromadzone w bibliotece Polskiego Towarzystwa Psychotronicznego. (niestety biblioteka ta przestała obecnie istnieć , bo w momencie zmiany siedziby PTP okazało się, iż brak jest miejsca na bibliotekę – a i zainteresowanie ostatnio było zerowe). Moim zdaniem biblioteka ta spełniła swoje zadanie i koleją rzeczy zniknęła robiąc miejsce nowemu.

Dlaczego wspomniałem o bezpieczeństwie; było takie zdarzenie w moim życiu, kiedy książka, którą wypożyczyłem z w/w biblioteki okazała się niemożliwa do przeczytania. Mianowicie czytając tekst zacząłem odczuwać coś co nigdy mnie wcześniej nie spotkało – lęk jaki trudno jest sobie wyobrazić i odczucie jakby jakaś ogromna siła nieprzyjazna usiłowała przeniknąć moją energetykę. Książka była dość gruba (ok. 5cm , a dla porównania każdy może zobaczyć grubość jakiejkolwiek książki z serii o Anastazji.)

Dałem radę doczytać do połowy i powiedziałem dość, następnie oddałem wspomnianą książkę do biblioteki z zamiarem przeczytania jej w późniejszym czasie do końca. Nic z tego nie wyszło. A gdy likwidowano bibliotekę przyszła mi do głowy taka myśl aby w/w książkę odkupić (cały księgozbiór przeznaczono do sprzedaży w momencie likwidacji) i następnie spalić – i z tego też nic nie wyszło – bo ktoś mnie ubiegł i zakupił ją wcześniej.

O czym była ta książka; otóż o egzorcyzmach, autor a może autorzy (nie przypominam sobie w tej chwili) opisywał 9, a może kilkanaście niezależnych historii ludzi opętanych przez zło. Myliłby się ten, który uważa, iż były to opowieści o typowych przestępcach. Były tam takie postaci jak nauczyciel, ksiądz, uzdrowiciel i sporo innych powiedziałbym szokujących i tym kim byli i sposób w jaki zło poprzez nich działało na Planecie Ziemia.

Mam otwarty umysł i raczej ciekawski, jednak w tym przypadku lektura tej książki przekraczała moje możliwości w owym okresie. Dlaczego w ogóle zabieram się do czytania takiej i podobnej tematyki?
Odpowiadam, uważam, że wszystko co może pogłębić moją wiedzę A JEST BEZPIECZNE DLA MNIE I DLA INNYCH powinienem poznać jeśli tylko mam takie możliwości (zainteresowało mnie uzdrawianie – a w końcu, a może na początku działalność uzdrowicielska Jezusa polegała głównie na wypędzaniu duchów – kto nie wierzy niech przeczyta biblię).
Oczywiście głupiec tylko będzie się brał za takie sprawy bez odpowiedniego przygotowania i wiedzy o ewentualnych zagrożeniach.
Dlatego pogłębianie wiedzy i oczywiście praktyczne jej wykorzystanie w życiu codziennym jest po prostu koniecznością – aby robić cokolwiek dobrze.

Kolejny przykład: kilka lat temu od znajomego dowiedziałem się, iż na Żoliborzu w Warszawie pracuje w parafii ksiądz staruszek, który napisał ponoć ciekawą książkę na temat egzorcyzmów. Natychmiast udałem się w to miejsce i po jakimś czasie zakupiłem książeczkę o wymownym tytule „Egzorcyzmy a moce ciemności” Ks. Jana Szymborskiego (autor: oficjalny egzorcysta z nominacji J.E.Kard. Józefa Glempa, Prymasa Polski), a później jeszcze jedną już nie w kościele lecz księgarni firmowej na Ursynowie.
Zarówno msze – nie ukrywam; zauważyłem spore zainteresowanie i to przeważnie bardzo młodych ludzi (byłem tam na kilku bo, co chwila okazywało się, iż to po co tam dotarłem jest w chwilowo niedostępne), jak i treść wspomnianych książeczek delikatnie mówiąc rozczarowały mnie.

Moim skromnym zdaniem ksiądz po prostu nie ujawnia nawet cząstki wiedzy którą posiada. To tylko utwierdziło mnie w słuszności mojego postępowania – gromadzenia wiedzy z innych źródeł. Trafiłem do wspomnianej parafii gdyż uważałem, iż jest to miejsce super bezpieczne do pogłębiania wiadomości na wspomniany temat – ale co z tego, jak dla mnie okazało się zupełnie bez wartości.
Poświęciłem trochę pieniędzy i czasu - myślałem dotychczas iż straconego – ale w tym momencie uzmysłowiłem sobie fakt, że nie do końca (wspomniane dwie książeczki leżały dłuższy czas pod ławką na podłodze przygotowane do wyrzucenia). Nie oddaję nikomu książek, które uważam za bezwartościowe.
Jednak w momencie pisania tych słów – dociera do mnie myśl czy przypadkiem czegoś nie przeoczyłem; co być może jest między wierszami...
Więc przeczytam uważnie raz jeszcze i zobaczymy.

Natomiast dla tych, którzy potrzebują takiej pomocy i chcą dotrzeć do tego miejsca; przepisuję str.3 z w/w książeczki:

„ Warszawa, dnia 20 kwietnia 1999roku

PRYMAS POLSKI
N 1233/S/99

DEKRET

Mając na uwadze duchowe potrzeby wiernych należących
do Archidiecezji Warszawskiej, na mocy postanowienia kano-
nu 1172 § 1 Kodeksu Prawa Kanonicznego, niniejszym udzie-
lam Czcigodnemu Księdzu Prałatowi pozwolenia na odprawia-
nie egzorcyzmów. Swoją posługę będzie Ksiądz Prałat spełniał
w łączności z Ośrodkiem pomocy Psychologicznej Stowarzyszenia
Psychologów Chrześcijańskich w Warszawie.
Na owocną służbę ludowi Bożemu z serca błogosławię.

+Józef kard. Glemp
Arcybiskup Metropolita Warszawski Prymas Polski

Wielebny
Ksiądz Prałat Jan Szymborskie
ul. Czarnieckiego 15
01-548 Warszawa”

Nie wiem czy w/w ksiądz urzęduje obecnie lecz myślę, iż z całą pewnością jeśli nie on to inny ksiądz obecnie ma pozwolenie na odprawianie egzorcyzmów. I kto odczuwa taką potrzebę, może spróbować skorzystać z pomocy oczywiście i tutaj.

Ja uważam w przeciwieństwie do niektórych użytkowników strony anastazja.com.pl , że należy czerpać nie tylko z jednej książki, ale też i z innych; książek i miejsc - oraz stosować w praktyce wszystko co jest tylko dostępne i skuteczne dla uzdrawiania w szerokim słowa tego pojęciu.

W książeczce „Egzorcyzmy a moce ciemności Ks. Jana Szymborskiego jest moim zdaniem sporo bezdyskusyjnej prawy - lecz jest również sporo opinii, z którymi nie mogę się zgodzić dlatego nie polecam nikomu tej książki, gdyż uważam iż może tylko namieszać w głowach.

A teraz to co jest właściwym tematem mojego wpisu.
Książka Eunene Maurey o wymownym tytule: „Jak uwolnić od ducha osobę opętaną...
EGZORCYZMY.” wydawnictwo Astrum Wrocław 1992 (wygląda na to, iż pierwsze wydanie w Chicago to ten sam rok)
Przytaczam ze str. 5 :

„O autorze

Wielebny Eugene Maurey od 1974 roku zajmuje się uzdrawia-
niem duchowym. Jest członkiem Światowego Związku Uzdrawiaczy
(Londyn), Towarzystwa Bada Psychologicznych (Londyn), Związku
Teozofów (Wheaton, Illinois) oraz Amerykańskiego Związku Różdż-
karzy (Danville, Vermont). Prowadzi niezwykle inspirujące wykłady
na temat nieortodoksyjnych metod leczenia, egzorcyzmów, metafizyki
oraz zdolności psychicznych człowieka.
Wymienione powyżej organizacje oraz stowarzyszenia nie w pełni
podzielają poglądy autora niniejszej książki. Prezentowane tutaj idee
są rezultatem przemyśleń i doświadczeń samego autora; za ich kształt
pełną odpowiedzialność ponosi sam autor.”

Ja osobiście uważam, iż jest to najlepsza pozycja o tej tematyce do jakiej udało mi się dotrzeć.
W moim posiadaniu jest kserokopia w/w książki – i jeśli znajdzie się ktoś kto chciałby zrobić kopie to jestem do dyspozycji.
Książkę tą przeczytałem trochę wcześniej zanim miałem przyjemność poznać Pana Adama Wiśniowieckiego podczas comiesięcznych odczytów w PTP.
Jeśli ktoś spotkał się z naturalną metodą uzdrawiania świecami czy konchami HOPI to wie o kim piszę.
Mianowicie pan Wiśniowiecki opowiadając nam trochę o sobie, opowiedział takie zdarzenie jakie miało miejsce podczas jego pobytu w Ameryce, gdzie zajmował się uzdrawianiem głównie w kręgach polonijnych.
Spotykał się z kilkoma znajomymi na cotygodniowych (chyba) partyjkach brydża.
Okazało się, iż jednym z uczestników tych spotkań był właśnie wspomniany wielebny Eugene Maurey.
Oczywiście podczas takich spotkań rozmawiając porusza się wiele tematów. I tak właśnie pewnego dnia Pan Adam Wiśniowiecki opowiadając o swoich dokonaniach, napomknął o tym jak to mając 10 pacjentów z tą samą dolegliwością – 6 pomaga bez problemu ziołami, a pozostali jak byli chorzy tak są i żadne zioła nie skutkują. W tym momencie (to opowiadał nam po wielu latach w Warszawie w siedzibie PTP Pan Wiśniowiecki osobiście) Eugene Maurey roześmiał się i powiedział: bo ty Adam karmisz duchy swoimi ziołami. Pan Wiśniowiecki nie wiedząc o co chodzi był lekko zaskoczony. Później gdy rozpoznał temat okazało się, iż jego skuteczność jako uzdrowiciela znacznie wzrosła.

To taka mała dygresja, a teraz wracam do wspomnianej książki.

str. 7 „Dedykacja

Książkę tę dedykuję Doktorowi Edwardowi P. Jastramowi, który poświęcił swój czas, energię oraz geniusz, by niniejsza praca mogła powstać.
Lekarze i uzdrawiacze duchowi często muszą się zmierzyć z przypadkami niepodatności pacjenta na stosowane metody leczenia. Taka osoba może być we władaniu ducha lub podlegać wpływowi negatywnych energii. Książka niniejsza opisuje efekty takiego wpływu na człowieka; podaje także krok po kroku metodę, która pozwala wpływ ów pokonać.
Różne są źródła prezentowanych tutaj poglądów. Niektóre pochodzą z „Katolickiego rytuału egzorcystycznego”. Wiele zapożyczono z nauki Pielgrzyma pokoju o świecie duchowym. Rozmowy i korespondencja z wybitnym psychiatrą i autorem wielu książek, Haroldem Shermanem, dostarczyły mi solidnych podstaw do podbudowy tez bronionych w tej pracy. Niezwykle inspirujące źródło stanowiła pionierska praca Billa Fincha pt. „Pendulum i opętanie”. Chciałbym podziękować również Wielebnemu Johnowi Van Dire z Lansing w Illinois oraz Doktorowi Leonidowi Kovalevskiemu z Palos Verdes w Kalifornii za ich spostrzeżenia i uwagi w czasie opracowywania tej książki. Pani Rose LeVan, redaktor z Hypatia Press w Munster, Indiana, pragnąc wyrazić wdzięczność za wskazówki dotyczące układu mojej książki. Pani Enid Hoffman, psychiatrze i autorce, jestem ogromnie wdzięczny za zachęcanie mnie do pracy i uwagi na temat zakończenia. Na koniec chciałbym podkreślić ogromny dług wdzięczności, jaki zaciągnąłem u wyśmienitego różdżkarza, naukowca czołowego eksperta w sprawach uwalniania od ducha, Doktora Edwarda P. Jastrama z Rehibeth w stanie Massachusetts.

str. 9 Przedmowa autora

W 1970 roku jeden z moich przyjaciół wręczył mi książkę z następującą dedykacją: „Po tej książce Twój mózg eksploduje!”. Była to Sekretna nauka tłumacząca cuda pióra Maxa Freedoma Longa. Rzeczywiście, była to jedna z najbardziej intrygujących książek i zarazem pierwsza z wielu, jakie dane mi było później przeczytać na temat starożytnej religii huna z Hawajów. To dzięki niej uzyskałem wgląd w świat duchowy, ona też popchnęła mnie do studiów nad obrzędami, których znaczenie starałem się rozwikłać. Jakieś dziesięć lat przed tym jak zająłem się studiami nad religią huna, spotkałem mistyczkę, Pielgrzyma Pokoju. To ona, zupełnie przypadkowo, wyprowadzając się z położonego na północ od Chicago domu, skierowała moje zainteresowania w kierunku świata duchów, gdy marszcząc brwi stwierdziła:
Martwię się o tych tu ludzi.
Dlaczego? - spytałem.
Cóż – odparła – oni należą do Gadających Języków.
Zdziwiony, pytałem dalej:
A co to takiego?
Zaczęła wtedy wyjaśniać, że członkowie tej sekty zbierają się w kościele, gdzie siadają na wyłożonej dywanami podłodze. Włączają muzykę. Po niedługim czasie niektórzy członkowie kongregacji wpadają w trans, tarzają się po podłodze i zaczynają mówić różnymi językami. Jedni przemawiają w staroangielskim, inni w starofrancuskim, ale tak, że można ich zrozumieć. Niektórzy używają języków dawno już zapomnianych.
Byłem zafascynowany opowieścią Pielgrzyma Pokoju. Poprosiłem, żeby podała więcej szczegółów:
Skąd się to bierze?
Wyjaśniła:
Zjawisko wywoływane jest przez cofanie się pamięci lub przez opętanie.
Co to znaczy cofanie się w pamięci? - nalegałem
Żyli w innych czasach, a teraz po prostu przypominają sobie zdarzenia, które miały wówczas miejsce.
Okay – odparłem. - Może jest coś takiego jak reinkarnacja, ale czym jest opętanie?
Jej odpowiedź na to pytanie podważyła moje podstawowe przekonania:
Dusze zmarłych mogą wstępować w ciała ludzi żyjących. Kiedy to następuje, osoby opętane często zaczynają się tarzać lub wstrząsają nimi konwulsja. Próbują w ten sposób odeprzeć napastnika. Potem osoby te stają się łatwiejszym łupem. Duch może je posiąść, a one nawet tego nie zauważą. Powoduje to straszliwe spustoszenia w życiu tych ludzi.
Ktoś taki jak ja, kto nie wyznawał żadnej religii i nie otrzymał religijnego wychowania, słysząc, że dusze zmarłych to coś realnego, zostaje rzucony w zupełnie inny wymiar osądzania świata. Ale złapałem haczyk. Zapragnąłem dowiedzieć się czegoś więcej o reinkarnacji i duchach, które mogą opętać człowieka. Istnieje wiele popularnie napisanych książek na temat reinkarnacji, jedna z nich nosi tytuł Poszukiwanie Bridey Murphy Moreya Bersteina. Ale o opętaniu niewiele dało się przeczytać. Moje zainteresowanie tym tematem szybko się wyczerpało. Jednakże wiele lat później zjawisko opętania przez ducha wtargnęło w moje życie jako bolesne doświadczenie osobiste. Mój syn zarówno fizycznie, jak i psychicznie stał się ofiarą opętania. Nie tylko jego osobowość znalazła się pod wpływem złego ducha; cierpiał również na szereg schorzeń organizmu. Udało się jednak uzdrowić obie te sfery.
Mam nadzieję, że książka ta skłoni Czytelnika do zastanowienia się nad wieloma sprawami. Tłumaczy, czym jest Drugi Wymiar czy Druga Strona. Wyjaśnia przyczyny i daje remedium skuteczne w przypadku opętania przez ducha. Dostarcza praktycznej metody uwolnienia alkoholika od jego nałogu i narkomana od jego patologicznych potrzeb.
Książka ta wyjaśnia destrukcyjne działanie energii, zawartej w negatywnym myśleniu. Pokazuje też prostą metodę neutralizacji takich negatywnych energii.
Największego znaczenia tej książki upatruję jednak w rozpoznaniu przyczyny niektórych poważnych chorób. Jest to powód wielu niepowodzeń zawodowych lekarzy, którzy – mimo stosowania sprawdzonych w praktycznym działaniu metod – nie osiągają poprawy stanu swoich pacjentów.
Poglądy wyłożone w tej pracy są na pewno kontrowersyjne. Przypisuję to naszej niechęci do zmian, skłonności do odrzucania tych poglądów, które zagrażają naszemu osobistemu bezpieczeństwu i wchodzą w konflikt z naszymi przekonaniami czy doświadczeniem. Nasze kulturowe przywiązanie do prawdy rozumianej jako ustalenia naukowców na temat świata materialnego, opóźnia badanie świata niewidzialnego.
Gdy pięćdziesiąt pięć lat temu po raz pierwszy zetknąłem się z hipnozą, traktowano ją pogardliwie. Moje zainteresowanie hipnozą rozpoczęło się w roku 1933, kiedy to William Osner, emerytowany producent obuwia oraz wielki erudyta, opowiedział mi o niewiarygodnych obserwacjach ze swojej praktyki hipnotyzerskiej. Opisywał hipnotyzowane osoby, które demonstrowały zaskakującą wiarę i niecodzienne zachowania. Ludzi ci zapominali swoich imion, a niektórzy tracili nawet władzę w rękach i nogach. Byli tacy, którym można było wmówić, że pali sie podłoga, zmuszając ich tym samym do wspięcia się na krzesło. Inni, pogrążeni w głębokim transie, nie czuli igły wbijanej im w rękę, jeszcze inni wskazywali, gdzie są ukryte w danym pomieszczeniu określone przedmioty.
Początkowo nie traktowałem tego wszystkiego poważnie. Ale później opowieści te zaczęły mnie fascynować tak, jak może coś zafascynować ciekawego świata nastolatka. Przeczytałem maleńką książkę poświęcona temu zagadnieniu i już wkrótce byłem w stanie hipnotyzować swego brata, siostrę oraz wielu spośród moich bliskich przyjaciół.
Pół wieku temu większość zawodowych psychiatrów i psychologów nie zajmowała się hipnozą. Niektórzy uważali po prostu, ,ze zjawisko to nie ma miejsca, inni utrzymywali, iż nie przedstawia ono sobą żadnej wartości. W tamtym czasie hipnozę dołączano do kategorii tricków scenicznych sztukmistrzów. Natomiast w świecie nauki była swoistym tabu.
Kiedy wzrosło moje zainteresowanie hipnozą, zacząłem przeszukiwać księgozbiór zgromadzony w Głównej Bibliotece Publicznej Chicago. Miałem nadzieję, ze znajdę tam materiały, które pozwolą mi odpowiedzieć na wiele pytań, dotyczących tego zjawiska. Jednakże w tamtych latach nie udało mi się natrafić na jedną chociażby pozycję z tej dziedziny. Obecnie można znaleźć ich setki.
Natomiast nawet w ogromnych bibliotekach miejskich trudno jest dziś trafić na książkę opisującą, w jaki sposób przy użyciu egzorcyzmów oczyszcza się opanowaną przez ducha osobę. Tylko nieliczni zgadzają się, że istnieje zjawisko opętania, a jeszcze mniejsza jest grupa tych, którzy wiedzą coś na ten temat.
Współczesne księgozbiory zawierają niewiele literatury na temat opętania, a już zupełnie nic nie da się przeczytać o tym, jak egzorcyzmować człowieka z bliska lub na odległość.
Od bardzo dawna pielęgnuję nadzieję, że opętanie będzie powszechnie uznawanym zjawiskiem, i że ludzie uwierzą, iż podlega ono terapii. Kiedy egzorcyzmy sprawiają, ze cierpiący dotychczas człowiek odzyskuje zdrowie, zaczyna się je szanować. Jestem pewien, że kiedy wartość egzorcyzmów zostanie rozpropagowana, zjawisko to zyska akceptację podobną do tej, jaką zyskała hipnoza, i że, jak ona, będzie wykorzystywana do przynoszenia ulgi naszym cierpiącym braciom.
Poglądy przedstawione w tej książce mogą się na pierwszy rzut oka wydać Czytelnikowi całkiem nierealne. Jednakże ucząc się tego, co w niej zapisano i testując podane instrukcje w praktyce, możesz, Czytelniku, osiągnąć zdumiewające rezultaty.

str. 13 WSTĘP

Czym są egzorcyzmy?


Czy posiadająca problemy i negatywnie nastawiona do świata osoba może zmienić się w kogoś życzliwego i kochającego? Po piętnastu latach badań i studiów moja odpowiedź jest zdecydowana i brzmi „tak”!. Co więcej – odkryłem, że tak głębokie zmiany osobowości mogą nastąpić w ciągu zaledwie jednej nocy. Prosta metoda, którą opisuję w niniejszej książce, daje zadziwiające rezultaty. Alkoholik nagle odwraca się od butelki. Brutalny mąż staje się delikatny i oddany. Narkoman odrzuca narkotyki i prochy. Planujący samobójstwo człowiek zapomina o swoich autodestrukcyjnych zamiarach. Hipochondrykowi nie zdarzają się już żadne choroby.
Wielu ludzi ujawnia więcej niż jedną osobowość, każdą znacząco różną od drugiej. Wydaje sie, że są jakby kilkoma osobami uwięzionymi w tym samym ciele. Moje doświadczenie z tysiącami przestudiowanych pod tym kątem przypadków wskazuje, że w ponad osiemdziesięciu procentach są to ofiary opętania przez duchy. Duch oznacza tutaj emocje, sposób myślenia oraz cechy charakteru osoby zmarłej, które nie zmieniły się mimo śmierci ich poprzedniego nosiciela. Z opętaniem mamy do czynienia wtedy, gdy pozbawiony ciała duch przejmuje kontrolę nad umysłem i ciałem osoby żyjącej.

CUD

Książka ta mówi o egzorcyzmach oraz oczyszczaniu ludzi, nad którymi władzę przejął duch. Nie dotyczy demonów czy diabłów – o ile takowe istnieją. Jest to praca z rodzaju tych, które mówią, „jak to zrobić”. Nauczy Cię, jak w ciągu paru minut bezpiecznie odprawiać egzorcyzmy. Zatem Twój pacjent nie musi być obecny, kiedy wykonujesz swoją pracę. Wszystko, co tutaj opisuję, nie ma w sobie – poza rezultatami – nic niezwykłego. Jedynie wyniki są rzeczywiście sensacyjne. W gruncie rzeczy to, co będziesz robił, często nazywano cudem. Ale cudem nie jest. Jest nim tylko dla tych, którzy nie rozumieją, co się za tym kryje.
Książka ta może poprowadzić Cię ścieżką, której istnienia nawet nie podejrzewałeś. Odkrywając ją, będziesz się jednocześnie uczył, czym jest opętanie, jak rozpoznawać takie stany i poznasz sposób radzenia sobie z nimi. Poznasz świat zwany Drugą Stroną. Dowiesz się o prawach nim rządzących. Będziesz się uczył, jak bezpiecznie i efektywnie radzić sobie z tym światem. Zrozumiesz swoją własną wędrówkę po świecie.
Żeby zrozumieć, co może być udoskonalone dzięki stosowaniu zawartych w tej książce instrukcji, należy przestudiować następujące dwa przypadki.

CZUJNY PIES FARMERA

Jakiś rok temu napisał do mnie z Nowej Zelandii farmer, niejaki Bary O. (pomijam pewne dane):
„Właśnie przeczytałem sierpniowy numer Faithist Journal. Pański artykuł zrobił na mnie wielkie wrażenie. Od bardzo dawna, przyglądając się niektórym swoim działaniom, a także postępowaniu wielu bliższych i dalszych znajomych, nie mogłem uwolnić się od myśli, że nasze czyny kierowane są przez jakieś siły zewnętrzne. Religia nie wyjaśnia takich zjawisk; widać musi być w życiu coś więcej niż dane mi było do tej pory poznać.
Proszę uwolnić naszą rodzinę od nachodzącego nas ducha”.
Pan O. Sporządził listę imion oraz podał wiek wszystkich członków swojej rodziny, w tym również i swoje dane. Dla większej ścisłości podał również imiona i wiek swojego konia oraz czterech psów! Badając (przy użyciu metody opisanej w dalszej części książki) przypadek mego respondenta, odkryłem, że pan O. Kontrolowany jest przez trzy inteligentne istoty, a ponadto 32 inne duchy usiłują też tego dokonać i stale przebywają w jego sąsiedztwie. Był to typowy syndrom alkoholika, jakkolwiek pan O. Wcale nie musiał nim być. Również jego szesnastoletnia córka Mavis znajdowała się pod wpływem niezbyt groźnego złego ducha. Szóstego listopada 1987 roku Mavis oraz pan O. Zostali na odległość oczyszczeni przy pomocy techniki opisanej w niniejszej książce.
Drugiego marca 1988 roku otrzymałem od pana O. Następujący list:
„Serdecznie dziękuję Panu za pomoc. Po raz pierwszy w życiu wydaje mi się, że myślę samodzielnie, a nie jak ktoś, kto nie może zapanować nad swoimi myślami. Byłem już tak niezdrów, że zaczynałem ślepnąć.
Jest lato, czas sianokosów. Kosiłem swoją łąkę inaczej niż dotychczas; pracowałem bez żadnych przerw. Nigdy dotąd nie miałem takich rezultatów. Całą robotę wykonałem dwa razy szybciej. A przed ósmym listopada mój umysł pracował tak, jakbym siedział na diabelskim młynie nie mogąc ani go zatrzymać, ani wyjść z niego.
Moja córka, Mavis, była w domu na Gwiazdkę. Jest zupełnie inną osobą – pogodna, częściej gdzieś wychodzi i czuje się doskonale”.
Dalej pan O. Opisywał incydent, który prawdopodobnie miał miejsce w czasie odprawiania egzorcyzmów:
„Po napisaniu do Pana pierwszego listu, w czasie oczekiwania na Pańskie sprawozdanie, zaczęły mi się przydarzać różne dziwne rzeczy. Któregoś dnia obudziłem się o piątej rano, słysząc szczekanie naszego psa Taba. Pies biegał dookoła jednej ze ścian domu, ujadając na coś zajadle. Kiedy kładłem się z powrotem do łóżka, miałem takie uczucie, jakby jakiś gigantyczny odkurzacz zasysał powietrze po zachodniej stronie naszego domostwa. Czy na tym polega odciąganie duchów z jakiegoś miejsca? Nie wiem, co się działo, ale mój pies czuł to wówczas bardzo silnie”.
Następnie pan O. Przeszedł do relacjonowania zdarzenia, które miało miejsce krótko po dziewiątym listopada 1987 roku. Dzień dziewiąty tamtego miesiąca następował parę dni po oczyszczeniu na odległość, wynoszącą około 12 000 mil. Okolica, w której żyje pan O., jest nierówna, górzysta, a drogi są pełne ostrych zakrętów. Na jednym z takich zakrętów zwaliło się po gwałtownej burzy ogromne drzewo. Pan O. Nie zauważył go na czas i samochód wpadł na przeszkodę. Pojazd wywrócił się, został poważnie uszkodzony, ale panu O. Nic się nie stało. Takie wypadki kończą się zwykle poważnymi obrażeniami, jednakże pan O. Wyszedł z niego cało. Swoje cudowne ocalenie przypisuje temu, że parę dni wcześniej jego umysł nagle został oczyszczony ze wszystkich negatywnych myśli.

BEZPIECZNY ROZWÓD

Kolejny przykład, dotyczący tym razem ludzi mieszkających w miejscu nie tak odległym jak Nowa Zelandia, wart jest opisania ze względu na zadziwiające rezultaty egzorcyzmowania. Pierwszy list napisany przez Margaret M. Z Kalifornii nosił datę 24 sierpnia 1987 roku. Pomijam pierwszy ustęp, który wyjaśnia, w jaki sposób autorka dowiedziała się o mnie.
„Dla naszej rodziny bardzo ważne jest ustalenie, zanim kolejne (być może drastyczne) kroki zostaną podjęte, czy osoba, którą opiszę w dalszej części listu, służy za schronienie jakiejś natrętnej istocie”.
Człowiek ten nazywał się Burr A. I miał 66 lat.
Był jeszcze dopisek: „To nasz ukochany, najstarszy zięć. Jego zachowanie stało się ostatnio bardzo niestabilne (ataki furii). Chcemy pomóc naszej córce, o ile to jeszcze możliwe. Córka jest zupełnie bezradna. Nie wie, jak pomóc mężowi. Byłaby bardzo wdzięczna za wszelkie wskazówki w tym względzie”.
Przeprowadzona analiza wykazała, że problem zięcia był rzeczywiście poważny: bardzo silna i wrogo nastawiona istota prawie zupełnie przejęła nad nim kontrolę. Osoba opanowana przez takiego intruza postępuje zazwyczaj bardzo gwałtownie, a także wykazuje tendencje samobójcze. Trzeciego września 1987 roku pan Burr A. został oczyszczony. Duch – w towarzystwie blisko trzydziestu innych – rozpoczął kolejny etap swojej wędrówki. Kilka miesięcy później, czwartego stycznia 1988 roku, otrzymałem następujący list od Margaret M.:
„Dziękuję za to, co Pan zrobił dla naszego zięcia, Burra A.
Otrzymałam Pańskie sprawozdanie tuż przed Bożym Narodzeniem, jednak pozytywne efekty Pańskich działań widoczne były już miesiąc wcześniej, zwłaszcza w dniu, gdy dostarczono mu papiery rozwodowe, tj. 21 listopada (sądząc po jego wcześniejszych zachowaniach, zdarzenie to powinno było wywołać u niego atak furii i chęć dokonania mordu). Tymczasem jakimś cudem było dokładnie na odwrót. Doznał co prawda lekkiego szoku, ale przyjął postawę współpracującą, a nawet do pewnego stopnia pomógł mojej córce poczynić odpowiednie kroki. Ale najlepsze dla nas wszystkich, którzy zaangażowani byliśmy w tę sprawę, jest to, że przestaliśmy się bać jego »wybuchów«.
Cieszymy się również z tego, ze nasz zięć próbuje panować nad sobą. Jak możemy wyrazić Panu naszą wdzięczność?”.
W rozdziale 11. nazwiemy i przeanalizujemy siły inne niż swobodnie poruszające się inteligentne istoty duchowe. Które mogą wyrządzać człowiekowi bardzo dużą krzywdę. Nauczymy się neutralizować takie siły i doprowadzać do zadziwiająco szybkiej poprawy stanu naszego pacjenta.”

cdn.

Pozdrawiam
Zbyszek


Post został pochwalony 0 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Pon 20:41, 10 Sty 2011  
MW




Dołączył: 16 Gru 2010
Posty: 829
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: warszawa
Płeć: Kobieta


interesujące,

jakiś czas temu prowadziłam rozmowy z zaprzyjaznionym ksiedzem na temat egzorcyzmów, ale bardziej od strony procedury "nadawania uprawnieni" Smile księdzu egzorcyście, na pewno musiał to być o czystej duszy człowieczek aby został mianowany na oficjalnego egzorcystę


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez MW dnia Pon 20:44, 10 Sty 2011, w całości zmieniany 1 raz
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Pon 9:53, 17 Sty 2011  
Grey Owl
Gość








A co to jest biometr ?
I gdzie najlepiej zaopatrzyc sie w biometr i wahadelko, oraz jakie ich typy polecasz ?

Pozdrawiam slonecznie i wiosenne swiergolenie ptakow przesylam, bo taki dzionek mamy tu dzis Smile
 
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Pon 11:46, 17 Sty 2011  
ZBW




Dołączył: 17 Sty 2010
Posty: 313
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz



Przykładem biometru może być koło narysowane na kartce i podzielone na cztery części z których każdej nadamy inny numer.

Z książki z serii: [i]Tajemnice natury człowieka Richard Webster RÓŻDŻKARSTWO[/i]:

(str.87)
„...posłuż sie rysunkiem lub (...) lub narysuj na kartce papieru okrąg z dużym znakiem „plus” w środku. Wahadło trzymamy na wysokości około 2-3 cm nad środkiem plusa. Rozluźnij się i poproś wahadło, aby poruszało sie tam i z powrotem w kierunku północ-południe. Po chwili wahadło zacznie oscylować w wybranym przez Ciebie kierunku.
Podczas gdy wahadło porusza się we wskazanym kierunku, zacznij myśleć, że chcesz zmienić jego ruch na kierunek wschód-zachód. Zauważysz, że wahadło stopniowo zmienia kierunek, aż zacznie wahać się mocno na boki. Po chwili zacznij myśleć, że wahadło wykonuje ruch okrężny zgodnie z ruchem wskazówek zegara, a wkrótce zacznie ono wirować w prawo. Na koniec poproś o wykonywanie ruchów okrężnych w lewo.
Podczas wykonywania tego eksperymentu upewnij sie, iż nie poruszasz wahadłem świadomie. Ma ono wykonywać polecenia wyłącznie pod wpływem psychiki. Zauważysz, że im dłużej i częściej będziesz wykonywać to ćwiczenie, tym szybciej i intensywniej wahadło zacznie reagować.”

(str.90)
„Alberto Fortis z zakonu św. Augustyna opuścił swe opactwo klasztorne, aby stać się sekretarzem Włoskiego Instytutu Narodowego. Jako bywały, oczytany naukowiec, uważał różdżkarstwo za zabawę – do czasu pewnego obiadu, na który zaproszono go w Neapolu. Był na nim obecny znany badacz i lekarz Pierre Thouvenel. Thouvenel przekonany był o skuteczności różdżkarstwa i pozwolił opatowi przetestować swoje umiejętności. Fortis poprosił przyjaciela, aby ten wziął niewielką sakiewkę ze srebrnymi monetami i zakopał ją gdzieś w pobliżu domu opata. Opat, któremu później utalentowany różdżkarz zaprezentował wiele innych możliwości, wspominał: „Zaczerwieniłem sie, gdy przypomniałem sobie, że dotąd drwiłem z czegoś, o czy nie miałem zielonego pojęcia”.


(str.107)
„Na czy to polega?

... Wiemy, że to nasze myśli mogą wpływać na wahadło. Możemy wprawić wahadło w dowolny rodzaj ruchu, jeśli tylko tego chcemy. To nasz umysł powoduje niezamierzone ruchy konieczne do wprawienia wahadła w odpowiedni ruch. Ponieważ nasz mózg jest w stanie tego dokonać, nic dziwnego, że potrafi też odpowiadać na pytania, kontaktując sie z uniwersalną jaźnią. Umysł nasz, świadomy i logiczny, żyje w realnym świecie i napotyka fakty, które mogą być udowodnione. Nasza wewnętrzna, podświadoma część umysłu jest znacznie większa i zawiera wspomnienia wszystkiego, co przydarzyło się w naszym życiu. Ta część dba o tak ważne sprawy, jak upewnienie się, że oddychamy i że nasze serce bije. Na szczęście nie musimy o tym myśleć świadomie – dba o to nasza podświadomość.

Podświadomość ma też dostęp do uniwersalnej jaźni, w której zawiera się wszelka wiedza. To właśnie sprawia, że kładziemy się spać, mając problem pozornie niemożliwy do rozwiązania, a budzimy się z gotową odpowiedzią. Podczas snu nasz podświadomość pyta jaźń uniwersalną i rano daje nam gotowe rozwiązania. Jest to, oczywiście, spore uproszczenie, ale pokazuje, że wszyscy mamy dostęp do każdej informacji, jakiej nam potrzeba, w ogóle do wszystkiego.

Kiedy szukamy wody czy ropy, nie wiemy dokładnie, gdzie jej szukać. Ale wie to jaźń uniwersalna, która wie wszystko. W konsekwencji, kiedy prowadzimy poszukiwania w nastroju ufności, że różdżka wskaże nam złoże, nasz podświadomość kontaktuje sie z jaźnią uniwersalną i daje znać o miejscu nie kontrolowanym przez nas ruchem różdżki.”

(str.118)
„Możemy podzielić nasze życie na tyle kategorii, ile tylko nam przyjdzie do głowy. Najprostszym sposobem sposobem zilustrowania tego jest podzielenie okręgu na cztery równe części; w każdej z nich piszemy jedno z tych słów: fizyczne, mentalne, społeczne, duchowe. Kładziemy palec pośrodku jednej z ćwiartek naszego biometru i umieszczamy wahadło obok jego okręgu. Zamykamy oczy, rozluźniamy sie i zadajemy pytanie, czy postępujemy tak dobrze, jak powinniśmy, w tej dziedzinie życia. Czekamy kilka sekund, po czym otwieramy oczy i patrzymy, co nam mówi wahadło. Powtarzamy wszystko dla pozostałych ćwiartek, czyli pozostałych sfer naszego życia.

Niektórzy wolą wykonać ten eksperyment, trzymając wahadło nad każdą z ćwiartek biometru. Wypróbuj obie te metody i, jak zwykle, wybierz tę, która bardziej Ci odpowiada.
(...)
Możemy podzielić okrąg na sześć zamiast na cztery części, które można by oznaczyć: kariera, finanse, fizyczne, mentalne, rodzinne, duchowe. Przeważnie używam takiego rodzaju grupowania. Jeden z moich przyjaciół ma taki biometr podzielony na dwanaście części – w zasadzie nie ma tu ograniczeń.

Jeśli zastosujesz się do pomysłów wahadła, zauważysz stopniową poprawę w kazdej z dziedzin Twojego życia. Wahadło z kolei pokaże Twoje stałe postępy, jeśli będziesz powtarzać ten eksperyment raz na miesiąc. Z czasem obszary słabości zostaną pokonane, co z kolei zaowocuje w każdej dziedzinie życia.
(...)
Można wykonać biometr dla dosłownie każdej dziedziny życia.
(...)
Wahadła można używać na różne sposoby, aby poprawić swoje życie.
(...)
Dostęp do własnej podświadomości daje Ci przewagę w wielu dziedzinach życia. Wahadło może być Twoim przyjacielem i doradcą, pokaże Ci, jakim cudem stworzenia jesteś naprawdę. Uświadomi Ci ono również, że możesz osiągnąć cokolwiek, na czym skupisz swój umysł. I pamiętaj, żeby mierzyć wysoko!.”


Poniższy cytat pochodzi z książki Jean-Louis Crozier, Jacques Mandoria pt.: Radiestezja od podstaw (kupionej kiedyś gdy byłem na wakacjach nad morzem w 'Taniej książce' za przysłowiowe grosze)

(str.110)
„Wszystkie przeprowadzone dotychczas badania dotyczące wpływu materiału, z jakiego wykonane jest wahadełko, potwierdziły, że nie ma to żadnego znaczenia. Identyczne wnioski dotyczą także kształtu: czy wahadełko jest stożkowe, cylindryczne, koliste, w kształcie kropelki wody itd. Podobnie dzieje się z długością nitki (czy łańcuszka).
Większość wahadełek na rynku składa się z nitki 10 – 20- centymetrowej długości i zawieszonej na niej masy o ciężarze od 20 do 50 gramów.
Tak naprawdę wszystkie charakterystyczne dla wahadełka materiały służą tylko jednemu: muszą być doskonale dopasowane do przyszłego użytkownika, który powinien dobrze się czuć, pracując z wybranym przez siebie przyrządem. I to wszystko.”

A teraz trochę cytatów z odbitki rękopisu książki L. Chouteau pt.: Radiestezja w praktyce”:
(str.13)
„...główną regułą w radiestezji, tym co kieruje, wyjaśnia i pozwala na różnorodność postępowania jest „mentalne uzgodnienie” lub lepiej, używając wyrażenia Christopha, który jest prekursorem tego zagadnienia, „nastawienie mentalne”. (...)
Co to jest nastawienie mentalne
Nastawienie mentalne jest to życzenie, wyrażone w myśli badacza, poprzedzające wszystkie poszukiwania, by stać się czułym jedynie na te emanacje i promieniowania, które go interesują, z wykluczeniem wszystkich pozostałych, oraz ukierunkowanie umysłu na tym życzeniu, skoncentrowanie inteligencji oraz zmysłów na wyczuwanie życzonego promieniowania, czyli swego rodzaju radiestezyjne uszczelnienie się na wszystko, co nie jest celem poszukiwania
.

(str.14)
Nastawienie mentalne może być określone jako sama forma życzenia
( W R A Ż L I W O Ś Ć ). Mówi się: „pragnę stać się wrażliwym na samo promieniowanie wody, z wykluczeniem wszystkich innych promieniowań
”.

Co nie jest nastawieniem mentalnym
Nastawienie mentalne, powiedzmy to sobie z miejsca, nie ma nic wspólnego z zamierzoną sugestią, z którą niektórzy chcieliby ją identyfikować. W efekcie, nie chodzi o wolę znalezienia promieniowania wody, ponieważ wola wpływała by na przyrząd poszukiwany nawet wówczas, gdyby tam wody nie było. (Autosugestia).”

(str.15)
„Nastawienie mentalne nie powinno być formułowane w sposób: „Ja chcę...”
( W O L A ).
Sposoby stosowania nastawienia mentalnego
Aby sprawnie stosować orientację mentalną, należy wziąć pod uwagę co następuje:
Wyrazić dokładnie i jasno c e l poszukiwania
Włączyć zawsze do wyrażenia zastrzeżenie, że pragnie się stać wrażliwym na takie promieniowanie ( j e ż e l i o n o i s t n i e j e )
Utrzymać swoją uwagę na tym pragnieniu, bez równoczesnego wytężania umysłu, wywołać w sobie pustkę na wszystko, co nie dotyczy tego poszukiwania
.
(...)
Po licznych ćwiczeniach doszliśmy do poznania tego, co się liczy w radiestezji, mianowicie że zasadnicze znaczenie ma nie ruch taki czy inny, któremu przypisujemy znaczenie więcej lub mniej rzeczowe lub fantazyjne, lecz raczej przejście z jednego ruchu wahadła do drugiego, jakikolwiek on by był.

(str.16)
„Ostatecznie jest więc do przyjęcia tylko jedna konwencja mentalna, w zależności:
a) Jeżeli zaczynamy pracę wahadłem nieruchomym: „Przyjmuję konwencję, że rozpoznam, ujmę to promieniowanie, kiedy moje wahadło przejdzie ze stanu nieruchomego do jakiegokolwiek ruchu, bez żadnego uprzedzenia”.
b) Jeżeli zaczynamy pracę wahadła wyrzutem przed siebie: „Przyjmuję konwencję, że rozpoznam i ujmę to promieniowanie, kiedy moje wahadło przejdzie od balansowania do jakiegokolwiek bądź krążenia, bez żadnego uprzedzenia”.

I ponownie z książki Jean-Louis Crozier, Jacques Mandoria pt.: Radiestezja od podstaw;
(str.170)

Teleradiestezja, radiestezja na odległość, jest przeciwieństwem radiestezji w terenie, uwiecznionej przez różdżkarzy, poszukiwaczy wody i złóż.
Dotyczy ona w efekcie wszystkich prac na planach, mapach, a nawet tablicach anatomicznych (aby postawić diagnozę w czasie nieobecności pacjenta), co nie wymaga konieczności zmiany miejsca pobytu.
W ten sposób powstała nowa gałąź radiestezji, którą można uprawiać we własnym domu, z dala od kaprysów pogody i niespodziewanych wypadków w terenie.

Najważniejszą z reguł radiestezji, jest mieć efekty.

W każdym numerze miesięcznika „NIEZNANY ŚWIAT” zameszcza swoje ogłoszenie FIRMA „BAJ” [link widoczny dla zalogowanych]
Jest to pracownia w której prdukowane są wahadła konstrukcji Józefa Baja (moim zdaniem najlepsze jakie można dostać na rynku).

Oczywiście wahadełko każdy może wykonać sobie sam (np. obrączka zawieszona na nitce – może być naszym wahadełkiem), a dowolny biometr każdy również może sam sobie sporządzić na kartce papieru (korzystając z wzoru z dowolnej książki na ten temat).
Lecz ja wszystkim których zainteresowało to zagadnienie (właściwie WIEDZA) – polecam co następuje:

Początkującm proponowałbym zacząć od jednego profesjonalnego wahadełka (średniej wielkości z mosiądzu „IZIS” czyli długości 52mm (sprawdziłem właśnie na stronie kosztuje 53zł), i jednego Biometru Bovisa (koszt 8zł).

Jest to i duży i mały wydatek (wszystko zależy od zasobów jakie mamy do dyspozycji w danej chwili).

Natomiast odradzam zakup wiekszej ilości różnych wahadełek profesjonalnych (dla początkujących jest to przysłowiowe wywalenie pieniędzy w błoto)

Pozdrawiam
Zbyszek

Uzupełniam wpis 4 marca 2011r : Jeśli obrączka jest poświęcona to się nie nadaje na wahadełko.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez ZBW dnia Pią 18:54, 04 Mar 2011, w całości zmieniany 1 raz
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Pon 21:13, 17 Sty 2011  
ZBW




Dołączył: 17 Sty 2010
Posty: 313
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz



Zamieściłem właśnie poniższy wpis na innej stroinie, i pomyslałem, że warto zapoznać z nim uzytkowników strony polana również.

Przypowieść o siewcy

NOWY TESTAMENT Przekład na Wielki Jubileusz Roku 2000
Ewangelia według św. Mateusza
(str.21)
Mt 13,3-13,23
„ Zaczął im opowiadać wiele przypowieści. Powiedział: „Oto siewca wyszedł siać. Kiedy siał, jedne [ziarna] padły przy drodze. Ptactwo przyszło i wydziobało je. Inne padły na grunt skalisty, gdzie niewiele znalazły ziemi. Szybko wzeszły, bo nie miały głębokiego podłoża. Gdy jednak słońce się podniosło i spiekota je dosięgła, uschły z braku korzenia. Inne znowu padły między osty. Osty wybujały i zagłuszyły je. Jeszcze inne padły na ziemię dobrą i wydały plon: to stokrotny, tamto szśćdziesięciokrotny, a tamto trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niech słucha”.

Uczniowie, podszedłwszy, zapytali Go: „Dlaczego mówisz do nich w przypowieściach?” On odpowiadając rzekł im: „Wam dane jest poznać tajemnice królestwa niebieskiego, a im nie jest dane. Bo kto przyjmuje, temu jeszcze dadzą, i w nadmiarze mieć będzie; a kto nie przyjmuje, nawet to, co ma, zabiorą mu. Mówię do nich w przypowieściach dlatego, że patrząc, nie widzą, a słuchając, nie słyszą, nie słyszą ani nie pojmują.

Spełnia się na nich to, co mówi prproctwo Izajasza: Słuchem słuchać będziecie, a nie pojmiecie; i patrząć patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Otępiało bowiem serce tego ludu, z oporem słuchali uszami, a oczy swe przymknęli, by przypadkiem nie zobaczyć oczyma, a uszami nie usłyszeć, a sercem nie pojąć i nie nawrócić się, a uzdrowiłbym ich. Szczęśliwe wasze oczy, że widzą, wasze uszy, że słyszą.

Bo zapewniam was, że wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło zobaczyć, na co wy patrzycie, a nie zobaczyli, i usłyszeć, co wy słyszycie, a nie usłyszeli.

Usłyszcie zatem przynajmniej wy tę przypowieść o siewcy! Gdy ktoś słucha nauki o królestwie, a nie pojmuje jej, przychodzi ów zepsuty i porywa to, co zasiane w jego sercu. Jest on tym zagonem przy drodze. A zagonem na gruncie skalistym jest ten, kto słyszy naukę i zaraz chętnie ją przyjmuje. Nie ma jednak korzenia w sobie, bo jest niestały. Gdy przychodzi ucisk i prześladowanie z powodu tej nauki, szybko sie załamuje. A znowu zagonem z ostami jest ten, kto słyszy naukę, lecz starania związane ze światem i pokusa bogactwa zagłuszają pospołu ową naukę i pozostaje bez plonu. Wreszcie zagonem na dobrej ziemi jest ten, kto naukę słyszy i pojmuje. On właśnie owocuje i wydaje plon: ten stokrotny, tamten sześćdziesięciokrotny, a tamten trzydziestokrotny”.




Dokładne wyjaśnienie natomiast znajduje się w książce pt. Nauka ukryta w Ewangeliach Max Freedom Long z serii: STAROŻYTNA WIEDZA KAHUNÓW
(str.68)
Omówimy teraz dwie istotne rzeczy, których Jezus nauczał niejawnie i które wielokrotnie podkreślał różnymi metodami. Są to: NATURA MODLITWY oraz WŁAŚCIWY SPOSÓB JEJ FORMUŁOWANIA. Poświęcimy tym sprawom wiele miejsca, mają one bowiem największe praktyczne znaczenie.

Przy okazji zobaczymy, jak brak zrozumienia ukrytych znaczeń wpłynął na formowanie się wielu błędnych przekonań w religii chrześcijańskiej w jej wczesnym okresie rozwoju – przekonań, z których niemało utrzymuje się do dnia dzisiejszego.”
[Mt 13,3-13]
(str.70)
„Fakt, iż tajemne nauki rzeczywiście kryły się poza warstwą słów wypowiadanych przez Jezusa, został tutaj najbardziej dobitnie i jawnie potwierdzony. „Tajemnice królestwa niebieskiego” to oczywiście tajemnice Wyższego ja, czyli Ojca, Aby dodatkowo zapewnić ludzi o obecności nauk tajemnych, Jezus cytuje wtajemniczonego proroka Izajasza.”
[Mt 13,14-18]
To co Jezus mówi dalej, jest ZEWNĘTRZNYM wyjaśnieniem przypowieści.
(str.71)
Tajemna nauka wewnętrzna
Jezus mówił w zakodowanym języku o „ziarnach”, to jest kształtach myślowych, które modlący się człowiek tworzy podczas konstruowania modlitwy, zanim prześle ją po widmowym sznurze wraz z maną do nadświadomości, czyli Ojca. (Jakże cudownie proste jest to teraz, kiedy już wiemy, czego szukać!)

Czytając o tym, jak siewca rozrzuca ziarna, napotykamy więcej sów kodowych. Ziarna, które „padły na drogę” i zostały „wydziobane przez ptaki”, to te obrazy modlitewne, które nigdy nie dotarły do Wyższego Ja z powodu zablokowania ścieżki – wywołanego przez „duchy” (symbolizowane przez ptaki), wywierające na modlącą się osobę negatywny wpływ i kradnące jej manę, którą usiłuje ona przesłać traktem widmowym.

Inne padły na miejsca skaliste, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły sie i uschły, bo nie miały korzenia”. Mamy tu znaczenie kodowe w słowie „uschły” (Maloo: uschnąć lub zwiędnąć) oznaczające „wyschnięcie” symbolizujące brak wody, czyli many. Cały fragment mówi o modlitwie źle przygotowanej, to znaczy nie przemyślanej gruntownie i nie pielęgnowanej przez codzienne wysyłanie many do „podlewania” modlitewnych „ziaren”, aby Ojciec mógł wyhodować z nich to, o co w modlitwie proszono.

Inne znowu padły między ciernie (Kaka-lai-oa.), a ciernie wybujały i zagłuszyły je...”. Znaczenia kodowe cierni to: „przerywać, trząść się ze strachu lub zimna”. W rdzeniach znajdujemy też znaczenia: „światło” jako symbol Wyższego ja; „wołać o rzecz pożądaną”; „zbliżyć się, podchodzić do kogoś lub do jakiegoś miejsca”; „ptak”. Widzimy więc, że modlitwa zostaje przerwana (być może przez obsesję) wówczas, gdy niższe Ja odmawia przesłania modlitwy, ponieważ „boi się” nowych warunków, o które prosi średnie ja – najbardziej odpowiedzialne za jej sformułowanie. Oto dlaczego, chcąc naprawić swoje życie i decydując o tym, jakie zmiany chcielibyśmy wywołać za pomocą modlitwy, powinniśmy poświęcić dużo czasu na wyobrażenie sobie samych siebie w nowym miejscu i w nowych warunkach. W procesie tworzenia takiego obrazu zwykle otrzymujemy od niższego Ja silne uczucie, mówiące nam, iz nie chce ono rozstać się ze STARĄ sytuacją. Najwyraźniej widzimy to w znaczeniu słowa kodowego LĘK, a słowo „cierń” ujawnia swoje alternatywne znaczenie: „trząść się ze strachu lub zimna”. Jeśli niższe Ja boi się zmiany na NOWE, zablokuje ścieżkę. (Jezus miał na głowie koronę cierniową, a wisząc na krzyżu, modlił się do Ojca o pomoc. Modlitwa była zablokowana, czyli przerwana, a pomoc nie nadeszła.)

Inne w końcu padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześcdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy niechaj słucha!” Ten fragment opisuje modlitwy „dobrze zrobione”, zgodnie ze wszystkimi regułami. Zostają one wysłuchane, gdy ich „wzrost” się dopełnia, a plon z nich jest obfity.

Bo kto ma, temu będzie dodane, i nadmiar mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma”. Ta wypowiedź Jezusa zdumiewała przez wieki wszystkich, którym znane były jedynie jego zewnętrzne nauki. Brzmi to rzeczywiście dość niesympatycznie i wydaje się sprzeczne z naszymi oczekiwaniami w stosunku do Boga kochającego i miłosiernego. Dzięki znajomości kodu i zrozumieniu jego wewnętrznych znaczeń widzimy teraz, że chodzi tu o osobę, która MA ZROZUMIENIE TAJEMNEJ TECHNIKI MODLITEWNEJ i której Mistrz obiecuje „nadmiar”. Ci, którzy „nie mają”, błądzą i gubią swoje niepełne zrozumienie w gąszczu dogmatów i „nauk” głoszonych przez samozwańczych przywódców, którzy starają się zza pulpitów wyjaśniać „prawdziwe” nauki.

Gdybyśmy nie mieli w Ewangeliach żadnych innych wskazówek, to już ta jedna lekcja modlitwy byłaby wystarczająca. Wyjaśnienia dotyczące modlitwy powtarzają się jednak we wszystkich wariantach, zawsze z użyciem kodu, aby wybrani wszystko zrozumieli. Za chwilę zobaczymy, w jaki sposób Mistrz uzupełnił opisaną metode dodatkowymi wskazaniami.

WYJAŚNIENIE ZEWNĘTRZNE podane przez Jezusa nie wymaga wielu komentarzy. Użyty tutaj wyraz „słowo” łaczy nauki zewnętrzne z wewnętrznymi. Mistrz wyjaśnia, że niektórzy słyszą i rozumieją, ale po jakimś czasie „padają na drogę”. Inni przestrzegają nauk nieco dłużej, dopóki od nich nie odejdą. Tylko nieliczni trwaja w wierze do końca. W tej przypowieści nie ma żadnych kodów, których intencją byłoby instruowanie wybranych uczniów.

Cytat z Izajasza potępia lud owych czasów, „którego serce stwardniało”, jako niegodny przyjęcia nauk tajemnych. Jezus powtarza to, by zwrócić uwagę, że masy ludzkie nie są przygotowane do przyjęcia inicjacji.”

Polecam wszystkim dokładne przestudiowanie zarówno tej ostatniej książki pt. Nauka ukryta w Ewangeliach wydanej w 1983r (w Polsce 1997) wiele lat od daty gdy umarł Max Freedom Long jak i wszystkich pozostałych jego książek - zrozumienie ich pozwala na zrozumienie mechanizmów działania tego Świata i automatycznie przestanie bycia ofiarą.

Pozdrawiam
Zbyszek


Post został pochwalony 0 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Wto 14:03, 18 Sty 2011  
ZBW




Dołączył: 17 Sty 2010
Posty: 313
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz



Warto uświadomić sobiei zrozumieć nareszcie co kryją poniższe cytaty

Z księgi IV (święta liczba wg. wiedzy tajemnej) ANASTAZJA
pt. STWORZENIE cyklu Dzwoniące Cedry Rosji autor Władimir Megre
rok wydania 2000 (w Polsce 2005)

(str.47)
TRZY MODLITWY

„ - Cały czas mówisz o Bogu, Anastazjo, a jak ty się modlisz i czyy w ogóle to robisz? Wielu ludzi prosi w listach, by cie o to zapytać.
Władimirze, co rozumiesz pod określeniem „modlić się”?
Jak to co, czy to nie jest jasne? Modlić się... to znaczy... modlić się. Nie rozumiesz znaczenia tego słowa?
Te same słowa ludzie odbierają różnie i różny widzą w nich sens. Właśnie dlatego, żeby mówić jaśniej, zapytam cię, jak rozumiesz sens modlitwy?
Prawdę powiedziawszy, nie za bardzo myślałem o sensie. Ale jedną najważniejszą modlitwę znam na pamięć, czasami nawet ją odmawiam – tak na wszelki wypadek. Chyba jest w niej jakiś sens, skoro wielu ją odmawia.
To znaczy, że wyuczyłeś się modlitwy, a nie zapragnąłeś poznać jej sensu?
Nie to, że nie chciałem, po prostu nie zastanawiałem się jakoś nad tym. Myślałem, że skoro dla wszystkich jest zrozumiała, to po co mam się zastanawiać nad sensem. Modlitwa to jakby rozmowa z Bogiem.
Jeśli najważniejszą modlitwę uważasz za rozmowę z Bogiem to powiedz, jak można z Bogiem, ojcem swoim, bez sensu rozmawiać?
Nie wiem jak, ale co ty masz z tym sensem? Na pewno był znany temu, kto ją napisał.
Przecież ty sam z siebie chciałbyś rozmawiać ze swoim Ojcem.
No, właśnie, każdy z ojcem chciałby obcować osobiście.
Ale jak można „osobiście”, wymawiając przy tym obce słowa i jeszcze na dodatek nie zastanawiając się, co za nimi stoi?

Na początku irytowała mnie trochę dociekliwość Anastazji odnośnie sensu zapamiętanej przeze mnie modlitwy, ale później nawet mnie samego zaciekawił włożony w modlitwę sens. Dlatego że myśl sama przyszła do głowy: „Jak to jest ? Nauczyłem się modlitwy, powtarzałem ją niejednokrotnie, ale o tym, co w niej jest, prawie nie myślałem. Ciekawe byłoby się tego dowiedzieć, skoro już się nauczyłem”. Wtedy zwróciłem się do Anastazji:
Dobrze, pomyślę kiedyś nad tym sensem – a ona odparła:
A dlaczego „kiedyś” ? Czy zaraz, tu, nie mógłbyś odmówić swojej modlitwy ?
Dlaczego nie ? Mogę oczywiście.
To odmów, Władimirze, modlitwę, tę, którą określasz jako najważniejszą ze wszystkich i za pomocą której próbowałeś rozmawiać z Ojcem.
Przecież ja tylko jedną znam. Nauczyłem się jej dlatego, że wszyscy ją uznali jakby za najważniejszą.
No, niech będzie, odmów modlitwę, a ja w tym czasie prześledzę twoją myśl.
Dobrze, posłuchaj: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się Imię Twoje. Przyjdź królestwo Twoje. Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj. I odpuść nam nasze winy, jaki i my odpuszczamy naszym winowajcom. I nie wódź nas na pokuszenie. Ale nas zbaw ode złego. Amen”.

Umilkłem i zerknąłem na Anastazję. Spuściła głowę, nie patrzyła na mnie i też milczała. Siedziała tak, milcząc smutno, aż w końcu nie wytrzymałem i zapytałem:
Dlaczego milczysz, Anastazjo ? - a ona, nie podnosząc głowy, powiedziała:
Co ja mam ci powiedzieć, Władimirze, co chcesz usłyszeć ?
Jak to co ? Przecież odmówiłem modlitwę nawet bez zająknięcia. Podobała ci się ? Mogłabyś coś powiedzieć zamiast milczeć.
Kiedy odmawiałeś modlitwę, Władimirze, próbowałam śledzić twoje myśli, uczucia oraz sens apelu do Boga. Sens modlitwy jest dla mnie zrozumiały, ale ty nie wszystkie słowa w niej rozumiesz. Twoja ledwo zrodzona myśl pękała, gubiła się, a uczuć i zmysłów nie było w ogóle. Nie poznałeś znaczenia większości słów modlitwy, nie apelowałeś do niego, po prostu klepałeś.
Przecież odmawiałem ją, jak wszyscy. Byłem w cerkwi, tam słyszałem jeszcze więcej niezrozumiałych słów. Słyszałem, jak odmawiają to inni ludzie. Klepią jak katarynki i nic więcej. A ja przeciwnie, wszystko dokładnie, powoli tobie odmówiłem, żebyś zrozumiała.
Ale wcześniej powiedziałeś: „Modlitwa jest apelem do Boga”.
Tak, tak powiedziałem.
Przecież Bóg, Ojciec nasz jest osobowością, jest żywą substancją i zdolny jest odczuwać i rozumieć, kiedy rodzi się prawdziwy kontakt. A ty...
Co ja ? Przecież tłumaczę ci, wszyscy tak mówią, zwracając się do Boga.
Wyobraź sobie, że twoja córka Polina nagle zacznie monotonnie do ciebie mówić, a w zdania będzie wplatać niezrozumiałe nawet dla siebie słowa. Czy tobie, ojcu, spodoba się takie zwrócenie się córki do ciebie ?

Kiedy wyobraziłem sobie taka sytuację, zrobiło mi się niemiło.

Przedemną stoi moja córeczka, klepie jak opętana, sam nie wiedząc, czego chce. Postanowiłem wtedy: „O, nie! Powinno się ułożyć w sposób zrozumiały tę modlitwę, nie można bezsensownie wypowiadać słów. Wynika z tego, że wychodzę na ułomnego głupka przed Bogiem. Niech każdy jak chce klepie od niechcenia, a ja obowiązkowo postaram się tę modlitwę zrozumieć. Tylko trzeba by było znaleźć tłumaczenie dla niezrozumiałych słów. Zastanawiam się tylko, w jakim celu w cerkwi mówią niezrozumiałym językiem ?”, a głośno powiedziałem:
Wiesz, tu chyba jest niedokładne i niepełne tłumaczenie i właśnie z tego powodu myśl moja, jak powiedziałaś, gubiła się i pękała.
Władimirze, można zrozumieć sens i z tym tłumaczeniem. Oczywiście są w niej słowa, które już wyszły z użycia, ale sens jest jasny, kiedy pomyślisz nad nim i zdecydujesz, co jest dla ciebie najważniejsze ze wszystkiego i najprzyjemniejsze dla Ojca. Czego pragniesz, kierując do Ojca modlitewny
apel ?
Chyba tego, co jest zawarte w słowach. Tego, przypuszczam, ja też pragnę. Żeby chleba dał powszedniego, wybaczył grzechy i winy, żeby nie prowadził na pokuszenie, lecz uchronił od wszelkiego złego, czyli wszystko jest tam jasne.
Władimirze, jedzenie dla synów i córek swoich Bóg w całości oddał jeszcze przed ich narodzeniem. Rozejrzyj się dookoła, to wszystko już dawno dla ciebie stworzone. Grzechy kochający rodzic i bez prośby wybacza. Na pokuszenie nawet nie myśli nikogo prowadzić i każdemu wcielił zdolność do opierania się wszelkiemu złu. To dlaczego w takim razie obrażasz Ojca niewiedzą tego, co przez Niego już dawno stworzone ? Wokół ciebie istnieją wszystkie wieczne dary od Niego. Co jeszcze może ofiarować kochający rodzic swojemu dziecku, skoro oddał mu już wszystko ?
A jeśli czegoś nie oddał ?
Bóg jest maksymalistą. Synów i córki swoje od samego początku we wszystko wyposażył. We wszystko! W całości. On jako rodzic bezgranicznie kochający swoje dziecko nie wyobrażał sobie większej błogości niż radowanie się ze szczęśliwego życia swoich dzieci! Swoich synów i córek! Powiedz, Władimirze, jak może się czuć ojciec, oddawszy swoim dzieciom wszystko od początku i widząc je nieustannie wyciągające do niego ręce: „Jeszcze, jeszcze, uchroń, uratuj, wszyscy jesteśmy bezbronni, wszyscy jesteśmy niczym”. Odpowiedz, proszę, czy ty jako rodzic lub czy któryś z twoich przyjaciół chcielibyście mieć takie dzieci ?
Wiesz, nie będę tu i teraz odpowiadać na pytanie. Sam się w tym odnajdę, kiedy spokojnie pomyślę.
Tak, tak, oczywiście, dobrze, Władimirze. Ale kiedy znajdziesz czas, to proszę, pomyśl, co chciałby usłyszeć od ciebie Ojciec oprócz twoich próśb ?
A co, Bóg również może od nas czegoś chcieć ? Czego ?
Tego, co każdy od swojego dziecka pragnie usłyszeć.
Powiedz, Anastazjo, czy ty sama kiedykolwiek zwracasz się do Boga w modlitwie?
Tak – odpowiedziała – zwracam się.
To odmów mi swoja modlitwę.
Tobie nie mogę, dlatego że moja modlitwa jest przeznaczona wyłącznie do Boga.
To mów do Boga, a ja przy okazji posłucham.

Anastazja wstała, wzniosła ręce ku górze, odwróciła się plecami i wymówiła pierwsze słowa. Zwykłe słowa modlitwy, jednak... wewnątrz mnie jakby wszystko drgnęło. Wymawiała je tak, jak my mówimy, ale nie modlitwę. Mówiła w taki sposób, w jaki ludzie zwracają się do swych najbliższych, kochanych i krewnych. Wszystkie tonacje prawdziwego obcowania tkwiły w jej głosie. I namiętność, i radość, i wielki zachwyt, jakby obok znajdował się ten, do kogo Anastazja zwracała się tak płomiennie:

Ojcze nasz, któryś jest wszędzie!
Za światło życia, za jawność królestwa
Dziękuję Tobie.
Dzięki za wolę kochania. Nastanie dobro!
Za strawę powszednią Tobie dziękuję!
I za Twoją cierpliwość,
I za odpuszczenie win na Twojej ziemi,
Ojcze mój istniejący wszędzie.
Jam jest córka Twoja wśród stworzeń Twoich.
Nie dopuszczę grzechu i słabości w sobie,
Będę godna Twego dzieła.
Ojcze mój istniejący wszędzie.
Jam jest córka Twoja, ku Twojej radości
Sobą Twoją sławę pomnożę.
Przyszłe wieki będą żyć zgodnie z Twoim marzeniem.
I niech tak się stanie! Bo ja tego pragnę!
Ja, córka Twoja, Ojcze mój, któryś jest wszędzie!


Anastazja umilkła, nadal obcowała zw wszystkim, co było naokoło. Wydawało mi się, że wokół niej świeci światło. Kiedy wypowiadała słowa swojej modlitwy i była obok mnie, to naokoło działo się coś niewidzialnego i to coś dotknęło i mnie. Nie zewnętrznym, lecz wewnętrznym dotykiem. I od tego nagle poczułem błogość i ukojenie. Jednak w miarę oddalania się od Anastazji stan ten również i mnie opuszczał. Wtedy powiedziałem do niej:
Tak odmówiłaś tę modlitwę, jakby obok był ktoś zdolny na nią odpowiedzieć.

Anastazja odwróciła się, w moim kierunku, miała radosny wyraz twarzy. Rozłożyła ręce na boki, okręciła się, uśmiechając się, następnie, poważnie patrząc mi w oczy, powiedziała:
Władimirze, Bóg Ojciec nasz również do każdego przemawia z błaganiem i na każdą modlitwę odpowiada.
Dlaczego wiec nikt nie rozumie Jego słów?
Słowa ? Tak wiele jest niepodobnych do siebie języków, dialektów, lecz jest język jeden dla wszystkich. Jeden dla wszystkich – ten, którym przemawia do nas Bóg Ojciec. Utkany jest z szelestu liści, śpiewu ptaków i szumu fal, ma zapachy i kolory. Przez ten język Bóg na każdą prośbę i modlitwę daje odpowiedź.
Czy mogłabyś przetłumaczyć, wyrazić słowami, co On do nas mówi ?
Mogłabym jedynie w przybliżeniu.
Dlaczego w przybliżeniu ?
Ponieważ nasz język jest znacznie uboższy od tego, którym Bóg do nas przemawia.
To chociaż powiedz jak potrafisz.

Anastazja spojrzała na mnie. Nagle wyciągnęła ręce do przodu i głos jej... Wybuchnęła głębokim głosem:

Synu mój, mój drogi synu!
Jak długo czekam. Nieustannie czekam.
Mijają lata, mijają wieki, nadal czekam.
Wszystko tobie oddałem – cała ziemia jest twoja.
Jesteś wolny we wszystkim, sam swą wybierzesz drogę.
Tylko proszę, synu mój, mój synu drogi,
Abyś był szczęśliwy, tylko o to błagam,
Nie widzisz mnie ani nie słyszysz,
W twoim umyśle zwątpienie i smutek.
Odchodzisz, lecz dokąd ? Dążysz, lecz ku czemu ?
I klękasz przed kimś.
Wyciągam ręce do ciebie.
Synu mój, mój synu drogi,
Proszę cię, bądź szczęśliwy!
I znowu odchodzisz, a droga donikąd.
Idąc tą drogą, ziemia wybuchnie.
Masz wolną wolę, a świat wybucha, niszcząc twój los.
Masz wolną wolę, lecz ja przetrwam.
Z ostatniej trawy ciebie odrodzę.
I znów świat zajaśnieje dookoła.
Tylko bądź szczęśliwy, taka jest prośba moja.
W obliczach świętych jest smutek srogi,
Straszą cię piekłem i sądem.
Sędziów wyślemy – mówią do ciebie.
A ja modlę się tylko o moment jeden,
Kiedy będziemy razem.
Wierzę, że wrócisz, wiem, że ty przyjdziesz,
Znów cię obejmę.
Ja – nie ojczym! Nie ojczym!
Jam twój ojciec – i ty, syn mój rodzony.
Mój synu drogi, będziemy ze sobą szczęśliwi.


Anastazja zamilkła, a ja nie od razu przyszedłem do siebie. Jakbym nadal słuchał wszystkiego, co brzmiało naokoło, a być może słucham, jak we mnie samym, we wszystkich moich żyłkach, w niezwykłym rytmie pędzi krew. Co mnie poruszyło ? Sam nie mogę pojąć do tej pory.”


Polecam wszystkim zapoznanie się zarówno z tą jak i ze wszystkimi pozostałymi książkami o Anastazji Władimira Megre.
JEDNOCZEŚNIE PRAGNĘ ZWRÓCIĆ UWAGĘ NA FAKT WYNIKAJĄCY Z TŁUMACZENIA (z języka rosyjskiego) BYĆ MOŻE SPRAWIŁ IŻ ZNACZENIE JAKIEGOŚ SŁOWA JEST INNE.


Pozdrawiam
Zbyszek


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez ZBW dnia Wto 14:07, 18 Sty 2011, w całości zmieniany 2 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Pią 12:58, 21 Sty 2011  
Grey Owl
Gość








Witaj Zbyszku Smile

Tez biedzilam sie kiedys dlugo, na wlasny prywatny uzytek, nad zmienieniem tresci "Ojcze nasz" tak, bym nie czula wewnetrznego buntu czy watpliwosci.

Ostatnia z podanych w Twoim poscie modlitw, jest z pewnoscia najdoskonalsza z wszystkich w nim sformulowanych.
Widac jednak, ze w czesci jest takze dialogiem z przeszloscia nauk wysluchiwanych w chrzescijanskich kosciolach. Jest nie tylko na nowo sformulowana rozmowa Stworcy z nami, ale tez i pelni jakby role terapeutyczna, uwalniajaca od strachow przeszlosci... I chwala za to...

Bardzo podobny tekst, lecz juz nie zawierajacy zadnych dialogowych odniesien do wydarzen z przeszlosci, znalazlam w przekazie stanowiacym czesc materialow Wingmakers.
A oto jego esencja :


" Chcialbym abys wiedzial, ze milosc w tobie jest moja wlasna umieszczona w twoim wnetrzu gdy rodziles sie z ducha.
/..../
Wszystkie moje kreacje polaczone sa ze mna w ten wlasnie sposob i dzieki temu wszystkie one polaczone sa nawzajem we wszechrodzine unikalnych osobowosci - kazda z nich to fragment calosci ktora jest mna.
/..../
Moja obecnosc jest niezalezna od czasu oraz przestrzeni i tak jak nie jestes w stanie powstrzymac nieskonczonosci, tak samo nie jestes w stanie powstrzymac mojej milosci do ciebie, ktora plynie ponad czynnikami tworzacymi nasze iluzoryczne oddzielenie.

Podtrzymuj w pamieci to ze : ja nie jestem od ciebie oddzielony, ale ty jestes niezalezny ode mnie.
Moja obecnosc to portret oryginalnego ciebie.

Kiedy myslisz o mnie, nasacz te mysl ekspresja swojej najczystszej milosci, a wowczas twoja mysl bedzie w tym samym momencie moja.
/..../
W granicach ewoulujacych swiatow odnajdziesz mnie poprzez swoja Jazn.

Odkryj mnie w nich.
Zauwaz mnie w nich.
Odzyskaj mnie w nich.

Wyczekuje Ciebie w niedajacych sie wyrazic slowami pragnieniach twojej ludzkiej duszy. "


Z wszystkich proponowanych mi wczesniej przez "uczonych w pismie", modlitewnych wyznan wiary, jedynie ten tekst poruszyl we mnie najglebsze struny mego jestestwa bez zadnych wewnetrznych
sprzeciwow.


Dziekuje za info i porady zakupowe Smile
Ale mam teraz do Ciebie pytanie w sprawie, ktora nurtuje mnie juz od dluzszego czasu...

Poniewaz wiadomym jest nam, ze kazde narzedzie czy nauke, mozna gdy sie postara uzyc takze w zlej czy "chorej" sprawie - mam watpliwosci czy tak uzywajacy narzedzi czlowiek ma wtedy prawidlowe odczyty.
Co Ty o tym sadzisz ?

Czy prawda jest, jak twierdza niektorzy ktorych teksty czytam, ze mozna zmierzyc czlowiekowi przyrzadem jego sile - ze tak to ujme historycznym terminem - bialej mocy. I czy na pewno da sie rozroznic te jakosc (biala, czy czarna), a nie tylko badac jej nasilenie ?
I idac tym tropem dalej : Jak czlowiek parajacy sie, lub opanowany "ciemnymi mocami", odbiera swoja ciemnosc, a jasnosc innych ?
Czyzby mozliwe bylo widzenie wtedy siebie i tych drugich dokladnie na odwrot ?
Wiesz cos moze na ten temat ?

Wiesz Zbyszku, dla mnie samej nie jest to temat moich pasji, ale sama rzeczywistosc pchala mi go ostatnio ciagle pod nos... Sad

Pozdrawiam cieplo Smile


Ostatnio zmieniony przez Grey Owl dnia Nie 14:32, 23 Sty 2011, w całości zmieniany 1 raz
 
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Pią 21:10, 21 Sty 2011  
ZBW




Dołączył: 17 Sty 2010
Posty: 313
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz



Dzień Dobry
Warto aby każdy (kto tego jeszcze nie zauważył) powrócił do cytatu: TRZY MODLITWY i spróbował pomyśleć o znaczeniu jakiego być może jest sobie nie uświadomił.
Oczywiście kto włączy do tego 'wiedzę tajemną' będzie mu łatwiej.

Większość słów jakie znajdują się zarówno w treści tej czy innej modlitwy (jeśli celowo lub nieświadomie nie zostały zmienione) niesie przesłanie w jaki sposób zjednoczyć trzy ja aby osiągnąć jedność.
Inaczej mówiąc w wielu tekstach jest pokazany sposób jak powinna być 'zrobiona' poprawnie modlitwa czyli jakie muszą być spełnione warunki aby nasza rozmowa z Wyższym ja (czyli tą Boską cząstką jaką każdy z nas ma – nawet jeśli wiedza o tym jest mu nie jest uświadamiana) możliwa i skuteczna.

Co do Twojego pytania:
za chwilę postaram się odpowiedzieć jak ja to widzę (lecz jest to tylko i wyłącznie moja ocena na podstawie moich doświadczeń czy pamięci).

Natomiast na Swoje pytania najlepszych odpowiedzi możesz tylko Ty sama sobie udzielić.
Przykładowo z wypowiedzi z książek o Anastazji wynika jasno iż w takim momencie natychmiast zwiększa się prędkość myśli i oczywiście możliwości człowieka, który samodzielnie próbuje znaleźć odpowiedź na postawione pytanie.

Inaczej mówiąc jeśli ja będę szukał odpowiedzi na Twoje czy innych pytania automatycznie moje możliwości zwiększają się etc., a Twoje oczekiwanie cudzych podpowiedzi powoduje iż zamiast realizować swoje plany czy marzenia, jesteś zdana na innych i właściwie w ten sposób pogłębiasz uzależnienie od innych się coraz bardziej.

Proponuję jeśli uznasz coś wartościowego w tym co piszę (to oczywiście wykorzystaj to co najlepsze w swoim życiu, a resztę pomiń – lecz poddaj to wszystko swojej surowej ocenie).
Staraj się zawsze próbować poszukać w sobie odpowiedzi – z doświadczenia wiem iż gdy tak zaczniemy postępować z początku troszeczkę to trwa zanim taka odpowiedź się pojawi z której jesteśmy w pełni zadowoleni (oczywiście u każdego będzie to może inna prędkość) natomiast stopniowo na kolejne pytania odpowiedzi pojawiają się coraz szybciej.
A gdy odczujemy odpowiedź przed zadaniem pytania będzie to oznaczało, że jesteśmy jakimi powinniśmy być zawsze.

Zerkam na zamieszczony wpis:
ja bym się tylko koncentrował na jasnej stronie wszystkiego co mnie i innych dotyczy, bez tracenia czasu na rozmyślania o prawidłowościach odczytu, czy jakichś wątpliwościach – BO PO CO SIĘ OGRANICZAĆ.
Mówię sobie po prostu odczyt ma być ZAWSZE I JEST prawidłowy, wykluczam jakiekolwiek wpływy i obce wibracje, albo odczyt jest prawidłowy lub ODCZYTU W OGÓLE BRAK (I KROPA).

Można zaprogramować wszystko tak aby działało tylko w dobrej i słusznej sprawie czyli w duchu światła i czystej miłości.
Wszyscy mamy wolną wolę więc gdy mówię (lub myślę); JA CHCĘ kroczyć i kroczę ścieżką światła i miłości i zawsze jestem w najlepszym miejscu i czasie i zawsze i wszędzie spotyka mnie tylko dobro i miłość i miłością dzielę się ze wszystkimi którzy gotowi są na przyjęcie takiego daru.

Zasada jest prosta jeśli otaczasz się myślami światła i czystej bezwarunkowej miłości to brak jest możliwości aby w tej przestrzeni pojawiły się wibracje niskie.
Zostały by natychmiast przekształcone lub spalone – tak uważam i raczej brak tu jest tzw. odkrycia prochu.

Zmierzyć można wszystko, ale też warto ufać swojej intuicji czy ta KONKRETNA wiedza jest nam potrzebna itd. A jeśli pojawiają się jakiekolwiek wątpliwości należy spróbować się dowiedzieć dlaczego, i jeśli nie jesteśmy w stanie aby się ich pozbyć – to dalej mamy wolną wolę czy robić tak czy inaczej.

W moim przypadku ZAWSZE gdy zlekceważyłem swoją intuicje to miałem później pod przysłowiową górkę.

W różnych książkach jest sporo bezdyskusyjnej prawdy lecz też jest sporo bezczelnego kłamstwa – tu też wart zdać się na swoją intuicję zamiast słuchać podpowiedzi.
Jedni piszą biała magia drudzy czarna magia,
inni: brak jest rozróżnienia na dobrą czy złą energie - jest jedna lecz może ona być użyta w sposób niszczący lub do budowania.

To co piszesz o pasji mi natychmiast przywołuje na myśl moje podejście do Biblii, która kiedyś zawsze była poza moimi zainteresowaniami.
Lecz nagle przy okazji zagłębiania się w tematy tzw. parapsychologii okazało się iż konieczne był zapoznanie się zarówno ze starym jak i nowym testamentem i wieloma innymi księgami. Temat egzorcyzmów jak i inne jakby sam pojawił się w moim życiu i raczej jako coś pozytywnego co można wykorzystać z powodzeniem aby pomagać innym. Jasne, że są to trudne zagadnienia, ale gdy zaufamy swojej intuicji okazuje się iż trudności same znikają i pojawiają się tylko pozytywne odczucia.

Wszyscy się nieustannie zmieniamy, dlatego naturalne jest iż poszerzamy swoją wiedzę.

W ostatniej książce o Anastazji [wszystkim polecam uważne kilkukrotne ich przeczytanie – a dziewczynom i to niezależnie od wieku OBOWIĄZKOWO].
A więc tom X pt. Anasta, która wczoraj do mnie dotarła (mimo iż zamówiłem ją dawno temu) zawiera trochę wiedzy na temat Rozumu i Antyrozumu.
I nazwanie 'ciemnych mocy' Antyrozumem uważam również za wyjątkowo trafne.

Podsumowując na swoje własne pytania odpowiedzi posiadasz z pewnością, a skoro takie pytania się pojawiły oznacza to, że i nadszedł czas na uświadomienie sobie odpowiedzi.

Przypomnę jeszcze: "Wiedzę możemy zdobywać od innych, ale mądrości musimy nauczyć się sami

Pozdrawiam
Zbyszek

Antyrozum atakował właśnie mój komputer i miałem troszeczkę problemu aby coś zamieścić i znowu mam tylko szybka odpowiedź


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez ZBW dnia Sob 12:02, 22 Sty 2011, w całości zmieniany 2 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Pią 21:13, 21 Sty 2011  
ZBW




Dołączył: 17 Sty 2010
Posty: 313
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz



Był wpis i zniknął ???


Post został pochwalony 0 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Sob 9:31, 22 Sty 2011  
za_mgla
Mistrz Zmian



Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 4995
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 28 razy
Skąd: Grodzisk Maz.
Płeć: Kobieta


Zbyszku, kazdy ruch na forum czyli zmiana postu, usuniecie postu zostaje informacja kto to zrobil.
ostatnio zamieszkaly jakies chochliki, ktore nawet zmieniaja adresata postu na innego.
Prosze umiesc jeszcze raz.

pozdrawiam
za_mgla


Post został pochwalony 0 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Sob 11:41, 22 Sty 2011  
Paul 023




Dołączył: 27 Gru 2009
Posty: 2721
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Skąd: z nieba xD
Płeć: Mężczyzna


zamgla napisał:
Zbyszku, kazdy ruch na forum czyli zmiana postu, usuniecie postu zostaje informacja kto to zrobil.
ostatnio zamieszkaly jakies chochliki, ktore nawet zmieniaja adresata postu na innego.
Prosze umiesc jeszcze raz.

pozdrawiam
za_mgla


Gdzie ty to widzisz mgiełko ? Very Happy
Ja nie widzę mimo, że mam uprawnienia admina. Smile

Na innych forach to właśnie jest, ale tu u nas nie ma chyba.


Post został pochwalony 0 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Nie 10:39, 23 Sty 2011  
Grey Owl
Gość








Czy spotkales sie w Twojej praktyce z przypadkami, ze dwie, trzy rozne osoby odczytywaly wahadelkiem to samo inaczej ?

Co znaczy wielkosc 100 i 200 na skali ?
Bo wlasnie jedna powiedziala tak, a druga tak. A trzecia przekonana jest jeszcze inaczej.

Antyrozum... genialne nazwanie... ile tresci miesci w sobie...

A wlasnie, przygladajac sie zyciu, temu dookola mnie - mam juz dluzszy czas nieodparte wrazenie, ze sytuacja jakiej swiadkuje jest rodzajem hipnotycznego wciagania grupy osob w swiat produkcji swego antyrozumu...


Niedlugo jade do Polski, zaopatrze sie tam w polecane wahadelko i tablice. I wezme sie za wglebianie w ten temat nie tylko teoretyczne, ale i praktyczne.

Pozdrawiam serdecznie Smile
 
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Nie 13:27, 23 Sty 2011  
MW




Dołączył: 16 Gru 2010
Posty: 829
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: warszawa
Płeć: Kobieta


Bardzo dziękuję Ci Zbyszku za dzielenie się swoją wiedzą,

podsumowując swoje życie i włąsne doswiadczenia doszłam do następujacych wniosków:

- kościół wypaczył mi obraz Boga, na szczęście myślę i wyciągam wnioski i wg mnie Bóg jest nie skończoną miłością, ojcem, największą inteligencją i nie może mnie karać za to że jestem rozwiedziona ( wg kościoła jestem grzesznicą gdy założyłam nową rodzinę )

- zakończyłam destrukcyjny zwiazek i myślę że były mąż jest silnie opętany, nie chciał dac sobie pomóc, natomiast ja ochroniłam siebie i swojego syna bo mogło nawet dojść do zabójstwa w szale bo były mąż nie panuje na sobą

- gdy zrozumiałam po 5 latach myślenia o rozwodzie że chce zakończyć ten koszmar jakby ktoś mnie odczarował, tylko czekał na podjęcie świadomej decyzji i wszystko cała ziemia, wszechświat działał tak aby mi pomoc, do dziś czasami sie zastanawiam czy to był sen, czy działo się naprawdę, Bóg postawił na mojej drodze odpowiednie osoby

tak wiec to co piszesz w swoich postach jest mi bliskie, aby każdy miał swój rozum uczył się poznawał ale sam w swoim sercu analizował i szukał prawdy Smile

jestem szczęśliwa, dziękuję BOGU za wszystko, proszę Anioły o pomoc,
jednak życie nie jest łatwe wiec musimy chyba cały czas nad sobą pracować, kreować własną rzeczywistość,

jestem dzieckiem Boga, chcę iść drogą miłości i swiatła, wiem że w każdej sytuacji gdy wyrażę swoją wolę, otrzymam od niego pomoc, że nigdy nie zostajemy sami,

nie czuję sie grzesznicą Wink w zwiazku z tym iż mam nową szczęśliwą rodzinę,

zadaje pytanie ksiedzu i powiem szczerze żaden nie udzielił sensownej odpowiedzi Smile

Jak mam spowiadać się z MIŁOŚCI? czy miłość jest grzechem czy dobro jest grzechem ?

nie zgadzam sie na przykład z zakłamaniem typu unieważnianie ślubów kościelnych po to tylko aby brać kolejny,

przyjmujemy kolędę co roku, jeden z księży namawiał nas na unieważnienie pierwszego ślubu na co mu powiedziałam "że to nie jestem zgodne z moimi przekonaniami, i nie chce brać udziału w parodii oraz w sytuacji gdzie sam kościół zaprzecza sam swoim naukom o tym że sakrament może byc tylko jeden, a najlepsze jest to że podpisuje sie pod tym sam PAPIEŻ "

nie miał argumentów bidulek aby mnie w jakikolwiek sposób przekonać,

Smile)

czekam na kolejne Twoje wpisy Zbyszku, pozdrawiam wszystkich, sorki za literówki ale ja już tak mam jak coś chce szybko napisać hihi

ps. mój syn w 5 klasie skłócil się z zakonnica na religii w szkole, która nie chciała przyjąć jego argumentów, gdy sprzeciwił się jej słowom w stylu:

"Grzechem wobec Boga jest rozwód, dlatego że każdy powinien nieść swój krzyż"

wydzwaniała do mnie ze skargą, jak wychowuję syna na co jej odpowiedziałam że mój syn ma swój rozum oraz wolną wolę daną od Boga, wyraził swoją opinię a ona jako dorosła osoba tym bardziej powinna szanować dzieci i ich opinie Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez MW dnia Nie 13:35, 23 Sty 2011, w całości zmieniany 1 raz
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Forum www.polana.fora.pl Strona Główna -> Huna -> 'huna czyli nauka obrazowości' Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 3 z 6  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
   
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  



fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin