Forum www.polana.fora.pl Strona Główna   www.polana.fora.pl
Forum dyskusyjne Życie po życiu, Kontakt ze Zmarłymi, Odzyskiwanie Dusz, Oczyszczanie Energii, Egzorcyzmy, Świadome Śnienie, Oobe, Radykalne Wybaczanie, Rozwój Duchowy
 


Forum www.polana.fora.pl Strona Główna -> Śnienie -> Sen sprzed kilku lat a wciąż o nim myślę Idź do strony 1, 2  Następny
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
  Post Sen sprzed kilku lat a wciąż o nim myślę - Wysłany: Śro 21:55, 06 Lis 2013  
Eilean




Dołączył: 06 Lis 2013
Posty: 8
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdynia
Płeć: Kobieta


Kochani moi,
jak już wspominałam, wpadłam tu do Was, bo poszukuję i mam nadzieję przy okazji czegoś się nauczyć, by potem pomagać ( póki co praktykuję trochę inną działkę Wink )
Już kiedyś usiłowałam znaleźć odpowiedź na pytania, które się we mnie rodzą, gdy przypominam sobie mój pewien sen sprzed kilku lat.
ROzmawiałam z kilkoma Osobami na ten temat, tu padały różne opinie, że to może być właśnie wgląd moje przeszłe życie.
Natomiast lęk u mnie bierze się stąd, że mam jakieś uczucie, że jednak to nie to, że to Ktoś usiłował się ze mną skontaktować, prosił o pomoc. Stawiałam karty, szukałam odpowiedzi, ale niestety nic konkretnego nie udało mi się dowiedzieć, ani też nigdy sen się nie powtórzył (albo po prostu nie pamiętam, aby się powtórzył).
Minęło kilka ładnyych lat z okładem, a ja wciąż nie mogę zapomnieć tych oczu.. Przeczytajcie!



Znajduję się w olbrzymim mieszkaniu w secesyjnej kamienicy. Tzn styl secesyjny, tak jak mnie więcej łódzkie kamienice (ale jakie to miasto, czy nawet kraj - tego nie wiem); ale wiem, że ta zabudowa jest dużo, dużo starsza. Z przestronnej, starej, drewnianej klatki schodowej wchodzi się do wielkiego hallu, z którego widzę czworo drzwi. Jestem tam sama. Ale słyszę w swojej głowie głos dziewczyny lub kobiety. Nie widzę jej, nie znam jej, ale odczuwam jej postać, wydaje mi się też, że nie żyje. Opowiada mi chyba o swoim życiu i śmierci, ale nie pamiętam już tego, pamiętam tylko sam motyw jej głosu w mojej głowie. Oprowadza mnie po tym wielkim mieszkaniu, otwiera każde drzwi przede mną - dla mnie są zamknięte na klucz, ale ona otwiera je jakby wiatrem - pozwala mi poznać swoje prywatne rzeczy, zajrzeć do szafy, do kufrów. Widzę na toaletce karty, ale nie wiem jaka to talia, nie znam tych kart, wiem że na odwrocie mają piękne zielone ramy a w nich różę w odcieniach różu, z łodygą i cierniami.
Pokazuje mi przestronną łazienkę, na środku której stoi ogromna wanna, czy może bardziej balia. Podświadomie wiem, mam wrażenie, że to tam zginęła. Drzwi od łazienki szybko się zatrzaskują.
Potem wracamy do przestronnego hallu, Ona opowiada mi o jednych drzwiach, za którymi znajduje się gabinet jej Dziadka - otwiera je, widzę ciemną bibliotekę, surowe kształty i kolory, masę książek na regałach, fotel. Ona ostrzega mnie, abym nie wchodziła do tego pokoju, ale równocześnie prosi mnie abym opiekowała się Jej Dziadkiem (wtedy przez chwilę mam wrażenie, że ukazują się jej zapłakane oczy). Ale nikogo przecież tam nie ma...Dziadek chyba też już dawno nie żyje.
Potem jeszcze mam jakąś wizję jak wracam trolejbusem do domu i reszta całkowicie rozmyta.


...

Co myślicie na ten temat? Mnie ciarki przechodzą za każdym razem, gdy sobie przypomnę ten sen a szczególnie motyw gabinetu i jej błaganie o opiekę nad Dziadkiem.

Będę Wam niezmiernie wdzięczna za każdą opinię, może w końcu rozwiążę zagadkę Smile


Post został pochwalony 0 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Śro 23:46, 06 Lis 2013  
Alicja
Nadworny Malarz



Dołączył: 18 Wrz 2013
Posty: 108
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy

Płeć: Kobieta


A może Ty tym trolejbusem byłaś w przeszłości i wróciałaś..może, masz się pomodlić za duszę dziadka, może o taką opiekę chodzi ? tak myślę ale mogę się mylić ...


Post został pochwalony 0 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Czw 14:46, 07 Lis 2013  
Freya
Mol Książkowy



Dołączył: 27 Gru 2009
Posty: 2011
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta


Eilean
Czytałam kilkakrotnie i bardzo dokładnie Twój opis...
Jak ja odbieram Twój sen?( bo jest to tylko i wyłącznie mój osobisty wgląd w to co napisałaś).

Podczas snu nasz mózg przestaje mieć nad nami kontrolę.Po prostu wyłaczamy się i wędrujemy mentalnie w rózne obszary niefizyczne.Łatwiej tez innym świadomościom dotrzeć do nas,bo się otwieramy na te spotkania.Mózg nas nie blokuje.
Ja np. po smierci szwagierki "odwiedziłam" Ją w Jej mieszkaniu w innym swiecie. Takie "odzwiedziny" są czymś naprawdę niezwykłym.Energetyka takiego spotkania jest niesamowita,po przebudzeniu pamiętasz dokladnie wszystkie szczegóły- z reguły budzimy się po takim "śnie" i rozumiemy gdzie bylismy, czujemy wszystkie emocje ze "snu",pamietamy dotyk, zapachy, uczucia...Myslimy bardzo trzeźwo, analitycznie,nie jesteśmy zaspani i otumanieni, jak to bywa zwykle po przebudzeniu.Mamy gdzies w sobie, wewnątrz świadomosc niezwykłego kontaktu...
Takie rzeczy nie przydarzają się często, i dlatego łatwo nam odróznić je od zwykłego snu,który przyplątuje sie nam co noc:)
W moim spotkaniu( ze szwagierką) chodziło o nasze pożegnanie.

Myślę Eilean,ze po prostu zawędrowałaś w świat ,w którym przebywała zmarła Dziewczyna. Dusze w zaswiatach na pewnym etapie rozwoju( przeważnie zaraz po smierci) organizują sobie życie podobne do ziemskiego. Czyli własnymi umysłami stwarzają duplikat tego co mieli w ziemskim zyciu.
Albo przez przypadek( choć ja absolutnie nie wierzę w przypadki) zawedrowałaś do Niej, albo to własnie Ona przyciągneła Cię po to, by szukac pomocy .Musiała jeszcze bardzo dokładnie pamietać energetykę ziemską,i bliżej Jej było do wołania o pomoc kogoś z ludzi ,niż Dusz.Ona Dusz mogła po prostu nie widzieć,nie czuc,że są obok gotowe do pomocy.
Dziewczyna być moze nie wie ,ze nie żyje.Mieszka w swoim mieszkaniu i...no właśnie martwi się o Dziadka.Piszesz,ze Go tam nigdzie nie było... Może gdzieś ich rozrzuciło i po Jej smierci nie moze się z Nim spotkać? Musiała bardzo Go kochać za życia.
To po prostu zagubiona Dusza,ktorej najnormalniej trzeba pomóc.
Nie wiem czy próbowałaś czegos takiego, jak powtórne wyobrażenie sobie tego snu i porozmawianie z Dziewczyną. Uświadomienie Jej ,ze nie żyje,że jest juz Duszą.Najlepiej by było przy takiej "rozmowie" zapalić świeczkę.
Nie wiem czy znasz metodę Moena na odprowadzenie Dusz.Bo Dziewczyna gdzies być może utknęła w swoim wyimaginowanym swiecie.
Przy tej rozmowie trzeba by było poprosić Jej Przewodnika o przybycie ,oraz oczywiście Dziadka.
Wszystko przeprowadź w swojej wyobraźni i "poczuj" to realnie, tak jakbys wierzyła w prawdziwosć tego ,co robisz.Niech Ci się pojawią przed oczami Przewodnik i postac Dziadka.Przywołaj wygląd mieszkania i znajdź sie w nim.Po prostu wyobrazaj sobie wszystko i puśc swoje mysli na zywioł,niech te "postacie" mówia do siebie, a Ty obserwuj wszystko z boku.Pozwól Im na odegranie całego spotkania.Zakończenie moze Cie samą zaskoczyc:)

Może wydać Ci sie to absurdalne, lub sztuczne, ale wierz mi ,to właśnie tak działa i jest proste a skuteczne.

Jeśli tak dobrze i na tak długo zapamietałaś ten "sen", to jakis był cel tego spotkania.


Może inni też sie wypowiedzą ,moze napiszą inne wnioski...Twój sen właśnie tak do mnie przemówiłSmile


Pozdrawiam:)
freya


Post został pochwalony 0 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Czw 15:30, 07 Lis 2013  
Eilean




Dołączył: 06 Lis 2013
Posty: 8
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdynia
Płeć: Kobieta


Dziękuję Aiko i Freyu Smile

Sama nie wiem, co mam na ten temat myśleć, ale powiem Wam jedno: właśnie ze względu na tamten sen sprzed kilku lat oraz na inne czynniki, które zaszły całkiem niedawno (o tym później), właśnie zaczęłam grzebać. Najpierw po necie, własnie po Forumach polskich i zagranicznych - szukałam pewnego rodzaju skompensowanej wiedzy, dyskusji, ludzi, którzy w swoich rozmowach mogliby mnie nakierować, w którą stronę się udać. Liznęłam wcześniej trochę "metafizyki", wierzę w to co niedostępne dla Rozumu, nie jestem niedowiarkiem, stąd kierunek poszukiwań Smile

Freyu, nie słyszałam wcześniej ani o Moenie ani o Monroe, miałam dość mgliste pojęcie o Przewodnikach, odprowadzaniach etc, natomiast to, że energie kiedyś żyjących są z nami, w to nigdy nie wątpiłam, acz zawsze się bałam "zobaczyć". Z jednego Foruma, gdzie znalazłam kilka informacji, przeskoczyłam na Polanę. Tu jest tak trochę jak w przytulnym domku - nie ukrywam troszkę czytałam Waszych tematów Very Happy

Natomiast co do odprowadzenia tej dziewczyny, coraz bardziej wydaje mi się, że dokładnie o to mogłoby chodzić, że może nie powinnam doszukiwać się drugiego dna, ukrytej symboliki tego snu.
Myślałam natomiast, że nie będę tego zrobić - w końcu brak mi umiejętności, teorii, a przede wszystkim praktyki.

Freyu, czy to naprawdę jest tak łatwe i jednoznaczne? Zapalenie świeczki, "wysyłanie Miłości", o którym mówicie, czyli po prostu odczuwanie ciepła, dobra, miłości i wyobrażanie, że posyłam ją tej Dziewczynie, przyzwanie Przewodnika i Dziadka? Tak po prostu? Wybaczcie mi moją ignorancję w tym temacie Smile bardzo bym chciałam wiedzieć więcej, jest we mnie wielki głód tej wiedzy, podziw ogromy dla Was, którzy to praktykujecie, którzy tyle wiecie w tej materii, a ja malutka .. Smile póki co pochłania mnie macierzyństwo, mam tego czasu całkiem mało, ale jednak jak tylko dokolebię się do komputera, to szukam, szukam, grzebię Smile

Freyu, jeśli to naprawdę nie musi być poparte żadną większą wiedzą na temat procesu przeprowadzania to spróbuję Smile a wyobrażanie sobie tego snu, czy też Jej, tego mieszkania, to żaden problem, z resztą i tak bardzo często o Niej myślę Smile

Dziękuję Wam Dziewczęta z całego serca - to może być właściwa droga!

Mam kilka więcej takich Perełek, w miarę wolnego czasu postaram się z Wami nimi podzeilić, jeśli macie ochotę poczytać, pogadać. Bo ja za bardzo nie mam z kim Smile No ewentualnie z synkiem, ktory póki co może jedynie wytknąć mi język, bo właśnie się skubany tego nauczył Wink

Buziole wielkie :********


Post został pochwalony 0 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Czw 16:34, 07 Lis 2013  
Freya
Mol Książkowy



Dołączył: 27 Gru 2009
Posty: 2011
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta


Eilean napisał:


Freyu, czy to naprawdę jest tak łatwe i jednoznaczne? Zapalenie świeczki, "wysyłanie Miłości", o którym mówicie, czyli po prostu odczuwanie ciepła, dobra, miłości i wyobrażanie, że posyłam ją tej Dziewczynie, przyzwanie Przewodnika i Dziadka? Tak po prostu?


W weekend postaram się wkleić urywek z Moena o procedurze przeprowadzania Dusz:)

Eilean napisał:

Mam kilka więcej takich Perełek, w miarę wolnego czasu postaram się z Wami nimi podzeilić, jeśli macie ochotę poczytać, pogadać. Bo ja za bardzo nie mam z kim Smile


Tak ,tak, chcemy Wink


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Freya dnia Czw 16:40, 07 Lis 2013, w całości zmieniany 1 raz
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Czw 23:19, 07 Lis 2013  
za_mgla
Mistrz Zmian



Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 4995
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 28 razy
Skąd: Grodzisk Maz.
Płeć: Kobieta


Witaj Eilean,

To moze najpierw zaczne od"przytulny domek" - pracowalismy na to kilka lat wspolnymi silami, zalezalo nam na Tym i nadal zalezy. Energie jakie przynosili na Polane Goście nigdy nie byly nam obojetne. i niech tak pozostanie dalej. Dziekuje za Twoje slowa.

Symbole:
- zielona ramka - to skupienie, energia bezwarunkowej milosci inaczej Jezusowa, kolor Zielony. A kiedy ktos powie Ci, ze jest Jezusem to na bank łże - energie Jezusowa poprostu wyczuwa sie i juz. Jest silna, piekna,budzaca respekt, powazanie, szacunek, nigdy lęk, zaciekawienie, a pozniej to tylko Miłość i Tyle!
- róża czerwona - róża jest symbolem trwalosci, mlodosci, przetrwania, swiezosci, nie przemijania. Czerwony to kolor ziemskiej i fizycznej Miłości, w energiach kolor czerwony informuje o poddenerwowaniu, nasileniu - trzeba czasami uchylic gwizdek - zeby nas nie rozerwalo.
- kobiecy glos - Przewodnik/ Dusza ludzka Twoj Przodek.
- otwieranie drzwi wiatrem - uzycie energii, kolor bialy swiadczacy o wysokim poziomie rozwoju duchowego tej Duszy jeszcze za zycia w naszym wymiarze, doksztalcenie w precyzyjnym otwieraniu drzwi nastapilo po przejsciu na druga strone.
- Dziadek - Nauczyciel
- Gabinet, ksiazki - to Twoje miejsce nauki, zrozumienia, pojscie dalej w kierunku rozwoju duchowego, informacja, ze wlasnie przyszedl na to czas.
I dlatego pamietasz ten sen, jakby snil sie dzisiejszej nocy.
Dlaczego wystepuje energia strachu i obawy - bo nie znalas, bo nie zrozumialas badz zle na samym poczatku zostal przez Ciebie odczytany sen - nie martw sie tym Kochana jest nas miliony.

co mozesz zrobic teraz:
- to, o czym pisza moi przoprzednicy, to sa cenne wskazowki zeby ruszyc
- wejdz swiadomie do gabinetu i wez do dloni ksiazke zaczniesz pojmowac ze snu wiecej
- ucz sie z wiedzy
- w jednej z tych ksiazek jestes zapisana Ty, sa w niej zawarte zmiany w Tobie jakie beda zachodzic w Twoim Ja, Duszy i nie martw sie kiedy zobaczysz dluga liste Twoich wad - jest to norma - ale pamietaj to mya odbieramy naszym ziemskim umyslem jako wade - cos zlego - cos czego chcemy sie pozbyc - natomiast w Tam jest to podane po to. aby latwiej nam bylo ruszyc z miejsca, nie po to aby nas martwic, straszyc etc.

skoncze narazie


buziole
za_mgla


Post został pochwalony 0 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Sob 21:24, 09 Lis 2013  
Freya
Mol Książkowy



Dołączył: 27 Gru 2009
Posty: 2011
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta


Obiecałam ,ze wkleję jak wyglada kontakt ze zmarłym wg.Bruca Moena.

Eilean napiszę tylko ,ze musisz go troszkę przekształcić w odzyskanie.
Tzn. kiedy wyobrazisz sobie ten dom ,to mieszkanie i Dziewczynę w nim,musisz poprosic o przybycie Pomocnika i Dziadka. Wówczas po rozmowie z Dziewczyną przekazujesz inwencję Dziadkowi i Pomocnikowi. Po rozmowie z Tobą Dziewczyna powinna ich zauważyc. Uwaga- Pomocnik moze przybrać różną formę- niekoniecznie osobowąSmile
Ty stój i po prostu obserwuj co oni robią i co mowią.Ważną role odgrywa tu Twoja wyobraźnia.
Na koniec mozesz poprosić o weryfikację.

Jeśli Ci sie nie uda to wszystko podczas medytacji, to być moze cała akcja rozegra sie w kolejnym snie.
Teraz wklejam procedurę kontaktu:

Cytat:
Gdybym tylko mógł powiedzieć
Czy już za późno, żeby przekazać drogim nam , zmarłym osobom informacje, jeśli nie udało się nam zrobić gdy były jeszcze wśród nas?

Wiele razy słyszymy, jak ktoś po stracie bliskiej osoby wypowiada właśnie te słowa: „ Gdybym tylko mógł jej/jemu powiedzieć…, gdybym tylko zdążył ….” Być może sami też je kiedyś wypowiadaliśmy. Opuszcza nas ukochana osoba, być może dziecko, współmałżonek, rodzic, dziadek, przyjaciel, lub jeszcze ktoś inny. Być może ginie w wypadku, lub zaskakuje go nagła choroba. Śmierć może nadejść po długiej z nią walce. Gdy przemija pierwszy silny szok po tak bolesnej stracie rozpoczyna się okres żałoby. Są rzeczy, słowa, które zawsze chcieliśmy im powiedzieć, jednak nigdy tego nie zrobiliśmy. Rozstanie poprzez śmierć wydaje się nam tak ostateczne, że wielu z nas wierzy, iż już nigdy nie będzie ku temu okazji „ Gdybym zdążył to powiedzieć..” . Ci, którzy powtarzają sobie te słowa przechodzą okres żałoby o wiele boleśniej.

Chcę żebyś wiedział, że nigdy nie jest za późno.

W 1991 roku rozpocząłem bardzo poważnie poszukiwać odpowiedzi na pytanie czy życie po śmierci naprawdę istnieje. Gdzie udają się nasi bliscy, gdy stąd odchodzą? Zadanie to może się wydawać niewykonalne. Podobnie myślałem wówczas ja sam. Jednak z osobistych przyczyn musiałem chociaż spróbować. Minęły cztery lata, zanim mogłem udowodnić sam sobie, ponad wszelkie wątpliwości, że wcale nie przestajemy istnieć wraz ze śmiercią ciała fizycznego. Po czterech latach badań, poszukiwań miejsc, do których udajemy się po odejściu ze świata fizycznego, podjąłem się kolejnego pozornie nie możliwego do realizacji zadania. Rozpocząłem prowadzanie warsztatów, na których nauczam innych jak dokonać tego, co udało się mnie. Jak, poprzez własne, bezpośrednie doświadczenie ( a nie poprzez przyjęcie na wiarę moich przekonań) udowodnić sobie samemu, że nasi drodzy zmarli nadal istnieją w miejscu zwanym życiem po życiu. Jeśli porozmawiasz z którymś z nich, powie ci, że nigdy nie jest za późno. Powie ci, że istnieje prosty sposób, żebyś powiedział swoim bliskim wszystkie te rzeczy, których tak bardzo żałujesz, że nie powiedziałeś, gdy byli jeszcze po tej stronie światła. Dowiesz się jak to zrobić zanim skończysz czytać ten artykuł.

W jaki sposób rozmawiałbyś ze zmarłą osobą? Skąd wiedziałbyś, że słyszy ona to, co do niej mówisz? Odpowiedź na pierwsze pytanie jest prosta. Na drugie natomiast dość skomplikowana. Uzyskanie jakiejkolwiek pewności, że zostało się wysłuchanym może wymagać kilku prób. Na samym początku bardzo wiele będzie zależeć od twojego zaufania. Jeśli jest coś, czego nie zdążyłeś powiedzieć ukochanej osobie przed jej śmiercią, oto w jaki sposób to zrobić.

Znajdź miejsce, w którym nikt i nic nie będzie ci przeszkadzać. Usiądź wygodnie, możesz też się położyć. Zamknij oczy i zrelaksuj się. Czasami ułatwia to skoncentrowanie się na oddechu. Oddychaj powoli i spokojnie. Dla wiele osób doskonałym momentem na to jest czas, gdy kładziemy się do łóżka przed zaśnięciem. Gdy tylko poczujesz się odprężony przywołaj na myśl chwile, które spędzałeś razem z osobą, z którą pragniesz porozmawiać. Wróć pamięcią do szczęśliwych, radosnych wydarzeń, w których razem uczestniczyliście, ciesząc się swoim towarzystwem. Przypomnij sobie wszystko tak dokładnie, jak tylko potrafisz. Przypomnij sobie gdzie byliście i co robiliście. Przypomnij sobie co znajdowało się wokół was. Możesz na przykład wrócić pamięcią do wspólnej wizyty w restauracji. Możesz przypomnieć sobie moment wchodzenia do środka, siadania przy stole. Przypomnij sobie jak wspólnie czytaliście menu wybierając posiłek, jak kelner przyjmował wasze zamówienie. Moment, w którym podawał wam posiłek. Przypomnij sobie jak wyglądał stół, krzesła, talerze i sztućce. Przypomnij sobie jak wyglądały zamówione przez was dania, jak smakowały. Użyj wszystkich zmysłów. Poczuj smaki, usłysz dźwięki, które was wtedy otaczały. Przypomnij sobie o czym rozmawialiście, co mówiłeś ty oraz co mówiła druga osoba.

Możesz zapytać, dlaczego proszę o przypomnienie sobie tych wszystkich rzeczy. Dzieje się tak, ponieważ dzięki swoim własnym doświadczeniom zrozumiałem te oto słowa Alberta Einsteina: „ Wyobraźnia jest o wiele ważniejsza niż wiedza.” Przypominając sobie ze szczegółami chwile spędzane wspólnie z drogą nam zmarłą osobą posługujemy się właśnie wyobraźnią. W momencie, w którym dzięki wyobraźni przypominamy sobie to wszystko w bardzo realistyczny sposób jednocześnie tworzymy połączenie pomiędzy nami a drogą nam osobą, obojętnie gdzie by się ona w tej chwili nie znajdowała. Może się to wydawać bardzo dziwne, jednak odpowiedź na drugie pytane otrzymasz właśnie dzięki swojej wyobraźni. Wróćmy jednak to tego w jaki sposób przekażesz to, co chcesz powiedzieć ukochanej osobie.

Po kilku minutach przypominania sobie wspólnie spędzonych chwil, zacznij w myślach rozmawiać z tą osobą. Jeśli więc przypominasz sobie wspólną wizytę w restauracji możesz wyobrazić sobie, że w myślach zwracasz się do tej osoby: „ Jest coś, o czym zawsze chciałem ci powiedzieć, ale do tej pory nie miałem okazji.” Następnie wypowiedz słowa, które tak bardzo chciałeś, żeby usłyszała. Może być ci trudno uwierzyć, że nie jest to czysta fantazja. Na podstawie moich doświadczeń mogę z całą pewnością stwierdzić, że jeśli tak postąpisz, osoba ta na pewno cię usłyszy. Równocześnie jednak twierdzę, że wszystko to, w co wierzę ja na podstawie swoich doświadczeń nie powinno mieć dla ciebie większego znaczenia.
Ważne jest bowiem, żebyś przekonał się o tym czy zostałeś usłyszany na podstawie swojego własnego, bezpośredniego doświadczenia. W jaki więc sposób możesz otrzymać twierdząca odpowiedź na drugie z pytań i skąd będziesz wiedzieć, że zostałeś usłyszany?

Najprostszym ze sposobów jest poproszenie o jakiś dowód. Posłużmy się jeszcze raz przykładem wspólnej wizyty w restauracji. Powiedziawszy ukochanej osobie, to czego nie zdążyliśmy powiedzieć, zanim odeszła ze świata fizycznego, poprośmy ją, żeby pokazała, opowiedziała, lub dała nam cos, co mogłoby udowodnić nam, że faktycznie usłyszała nasze słowa. Jeśli zapytasz uczestników moich warsztatów w jaki sposób otrzymali dowód na istnienie obszarów niefizycznych mogą opowiedzieć ci o Podstawowej Przesłance. Brzmi ona: jeśli znajdziesz sposób, aby skontaktować sięz osobą, o której wiadomo, że zmarła, jeśli otrzymasz od niej informacje, których nie mógłbyś otrzymać w żaden inny sposób, niż poprzez kontakt z tą właśnie osobą, oraz jeśli informacje te zostaną potwierdzone, wówczas otrzymasz dowód na to, że osoba ta wciąż jeszcze gdzieś istnieje. To „gdzieś” nazywamy obszarami niefizycznymi życia po życiu. Owa informacja, która może nam posłużyć za dowód może przybrać wiele form.

Jedna z uczestniczek warsztatów posłużyła się ta techniką, aby skontaktować się ze swoim zmarłym dziadkiem. Opisując swoje doświadczenie wspomniała, że cały czas wydawało jej się, że wymyśliła całą historie od początku do końca, że był to jedynie wytwór jej fantazji. Poprosiła dziadka o jakiś dowód. To, co jej powiedział, okazało się być skrywanym przez lata rodzinnym sekretem. Otóż dziadek ów był członkiem loży masońskiej, ku wielkiej konsternacji jego rodziny, której przekonania religijne zabraniały tego typu rzeczy. W celu potwierdzenia usłyszanych od dziadka słów kobieta zadzwoniła do swojej ulubionej ciotki, która dobrze znała dziadka za jego życia. Ciotka, choć zmartwiona i zdenerwowana na wieść, że prawda wyszła na jaw, potwierdziła jednak, że dziadek rzeczywiście był Masonem.

W innym przypadku zmarły mężczyzna oświadczył, że za życia w ciele fizycznym uwielbiał przesiadywać w ogródku kawiarenki z widokiem na południowe wybrzeże Francji. Pokazał obraz dwóch mężczyzn. Siedzieli oni przy stole, na którym stała wypełniona po brzegi niedopałkami papierosów popielniczka, puste filiżanki i szachownica. Powiedział, że obraz przedstawia jego oraz jego przyjaciela, któremu podarował w prezencie komplet szachów. Powiedział również, że jedna z figur szachowych, a konkretnie skoczek ( który przedstawiany jest z głową konia) miał oberwane jedno ucho. Obaj mężczyźni, tak zmarły, jak i jego przyjaciel, który potwierdził te informacje, byli zupełnie obcymi osobami dla człowieka, który kontaktował się ze zmarłym i uzyskał te informacje. Otrzymał on dowód, iż obszary niefizyczne życia po życiu naprawdę istnieją. Dysponując tą wiedzą mógł on kontynuować swoje poszukiwania i dowiedzieć się więcej o tym, jak wygląda egzystencja ludzi po drugiej stronie.

O tym, czy ukochana zmarła osoba odebrała twój przekaz możesz się również przekonać podczas snu. Może to ci się wydawać dziwne, jednak zarówno z mojego własnego doświadczenia, jak i z doświadczenia innych osób wynika, że sny są najczęstszą formą kontaktów pomiędzy tymi, którzy odeszli z obszarów fizycznych, a tymi, którzy wciąż w nich egzystują. Zwykle słyszymy, że sny są bezsensownym przeglądem fantazji i wydarzeń całego minionego dnia. Nie zgadzam się z tym.

Kiedy zacząłem poszukiwać odpowiedzi na pytanie, czy życie po życiu naprawdę istnieje, stałem się prawdziwym molem książkowym. Po przeczytaniu stosów książek związanych z tym tematem nabrałem pewności, że jeśli miejsce takie faktycznie istnieje, to musi się ono znajdować w sąsiedztwie obszarów, które odwiedzamy podczas snu. Zgromadziłem na to wiele dowodów. Chcąc zbadać to miejsce zapragnąłem opanować sztukę świadomego śnienia. Świadomy sen, to w wielkim skrócie sen, podczas którego doskonale zdajesz sobie sprawę, że śnisz. W gruncie rzeczy budzisz się w trakcie snu z racji tego, że uświadamiasz sobie możliwość podejmowania wyborów, decyzji dotyczących tego, co rzeczywiście robisz w swoim śnie. Co możesz robić podczas takiego świadomego snu? Możesz badać jego otoczenie, rozejrzeć się za kimś, z kim mógłbyś porozmawiać, od kogo mógłbyś uzyskać jakieś informacje. Jeśli dokładnie wyobrazisz sobie spotkanie z ukochana zmarłą osoba, możesz mieć sen z jej udziałem, lub jej dotyczący.
Jeśli będzie to dla ciebie ważne, zaraz po obudzeniu zapisz wszystko, co pamiętasz z tego snu. Jest bardzo prawdopodobne, że informacje, które zgromadzisz okażą się być dowodem na to, że zmarła osoba naprawdę cię usłyszała. Mam nadzieję, że kiedy tak się stanie, zechcesz podzielić się swoim doświadczeniem z innymi czytelnikami, aby zachęcić ich do samodzielnej próby takiego kontaktu. Wierzę też, że po takim przeżyciu rany spowodowane stratą bliskiej osoby zaczną się goić.


Wrzesień 2006

Bruce Moen

Tłumaczenie: Joanna Mądrzak


Post został pochwalony 0 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Wto 18:57, 12 Lis 2013  
Freya
Mol Książkowy



Dołączył: 27 Gru 2009
Posty: 2011
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta


Eilean, Kochana czemu zamilkłaś?

Czy podejmowałaś próby odzysku? Czy coś sie działo?

Pozdrawiam:)
Freya


Post został pochwalony 0 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Sob 18:38, 07 Gru 2013  
Eilean




Dołączył: 06 Lis 2013
Posty: 8
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdynia
Płeć: Kobieta


Tak jak pisałam w privie, Kochana Freyu, trochę mi się zwaliło na głowę zaległości i choróbsk Sad

Dziękuję Wam Dziewczęta ze szczerego serca za porady, przyznam się, że jeszcze nie udało mi się skomunikować ponownie, chyba zbyt słabo jestem skoncentrowana kiedy kładę się spać.

Poza tym oprócz spraw które trochę mnie powstrzymały od pisania na początku listopada, zdarzyło się coś jeszcze. Otóż mam pewne podejrzenia, że mamy w domu dodatkowego lokatora, który do najsympatyczniejszych gości nie należy. Otóż, jednego dnia Mąż zabrał Młodego do żłobka a ja wzięłam dzień wolny żeby odespać - W KOŃCU upragniony dzień tylko dla mnie, pierwszy raz od 14 miesięcy. Chłopaki pojechali, ja wróciłam do łóżka, ledwie zamknęłam oczy, a tu sen: chłopaki bawią się w sypialni a ktoś dzwoni do drzwi - podchodzę i chcę najpierw spojrzeć w wizjer, ale trzymam rękę na kluczach i jakoś dziwnym trafem drzwi same odskakują- wcale nie chcę ich otwierać bo przez wizjer widziałam tylko cień kogoś wysokiego, jakby zakapturzonego. Ale są tak ciężkie, że popychają mnie na ścianę i nie widzę, czy ktokolwiek wszedł. Potem nagle ciężar ustępuje i zatrzaskuję je szybko, zamykam na klucz i przerażona krzyczę do Męża : "Ktoś nam wszedł do domu, widziałeś?" On patrzy na mnie jakby nie rozumiał, albo nie widział. I budzę się nagle ze snu. W uszach słyszę jeszcze jak dzwoni pęk kluczy w drzwiach - pytanie tylko czy ten dźwięk był tylko w moich uszach, czy naprawdę? Od tego momentu każdego dnia coś się dzieje i to zawsze niezbyt dobrego - Młody znów się rozchorował, Mężowi eksplodowała szyba w samochodzie, Młody wylądował w szpitalu, potem wypadł z łóżeczka prawie łamiąc sobie nóżkę, ja i Mąż zaczęliśmy mieć problemy w pracy. No i w domu jakaś taka dziwna jest atmosfera - nie wiem czy to moja podświadomość, czy naprawdę coś czuję, ale do przyjemnych uczuć to nie należy... Także jak same widzicie, zawsze (...) coś! A może jak usiłowałam przyzwać Dziewczynę, Dziadka, to pojawił się ktoś bardziej czuły na moje wezwanie? Najgorsze jest to, że gość nie należy do najlepiej wychowanych jeśli stara się nam wyrządzić krzywdę ...


Post został pochwalony 0 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Sob 19:35, 07 Gru 2013  
Gość









Kilka rzeczy mi się nasunęło po uważnym prześledzeniu całego wątku.
To moje refleksje:

1. Wszystkie dziewczyny, biorące udział w dyskusji, wnoszą coś ważnego dla Ciebie. Słuchaj je uważnie.

2. Dziewczyna a raczej kobieta ze snu to Twoja bratnia dusza. Odnalazła Cię - być może znałyście się wcześniej, być może nie - to nie ma znaczenia.
Tu i teraz jesteście dla siebie ważne i bardzo bliskie.
Ta kobieta jest i jakiś czas będzie Twoją Przyjaciółką, a przynajmniej chce nią być. Będziesz mogła jej powierzać różne sprawy i radzić się jej, tak jak robisz to na forum Polana. Zauważ, że ta pani otworzyła przed Tobą wszystkie zakamarki swego życia i duszy. To ważne i znamienne.

3. Dziadek tej kobiety jest dla niej bliska osobą. Ona już niewiele może dla niego zrobić, a martwi się o niego i ma na to słuszne przesłanki. Módl się za tego Dziadka, za spokój jego duszy, tak jak Cię prosiła przyjaciółka.

4. Dobrze trzymałaś te drzwi.
Za drzwiami stała śmierć...
Nie wpuściłaś jej. Odeszła.
Jednak ona zawsze wraca...

Nie bój się, czuwaj. Jesteś silna i świadoma i możesz odeprzeć jej wejście ponownie. Jednak ta historia jest Ci dana nie po to byś się bała, tylko po to byś skupiła się na swoich celach życiowych, tych duchowych oczywiście, na ich realizacji, próbowała wspierać Męża i Syna w realizacji ich celów życiowych.
Po to jesteś z Nimi i po to masz wsparcie tej niezwykłej Przyjaciółki z zaświatów. Nie zapomnij o Waszych Aniołach Stróżach, Przewodnikach i innych Przyjaciołach Waszej rodziny tam wysoko...
Czas poznać się z Nimi wszystkimi, czas z nimi współpracować.
Bo macie tu na Ziemi wiele ważnych rzeczy do zrobienia.
Życzę Wam wszystkim, całej Rodzinie wszelkiej pomyślności, zdrowia i szczęścia, nieskończonej Miłości i Uśmiechu Smile Smile Smile
 
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Sob 20:48, 07 Gru 2013  
za_mgla
Mistrz Zmian



Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 4995
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 28 razy
Skąd: Grodzisk Maz.
Płeć: Kobieta


Smierc tez symbolizuje zmiany.

Obserwuj wszystko dokladnie tak jak napisal Tradition.
Zapal swieczki w kazdym pomieszczeniu, w kiblu tez - z intencja, ze ma sie oczyscic z niepotrzebnych emocji, ze nie wlazlo licho, to dobrze, ale sama tez energia strachu zostalo rozsiane.
Nie martw sie dzieci po to maja te lozeczka zeby z nich wypadac - kazde dziecko lecialo, ja tez i moje tez - nawet kiedy obnizalam wyrko na full to i tak uslyszalam walniecie, a to na glowe, a to na plecy roznie ladowali, w koncu wyjelam szczeble i swiety spokoj. teraz spadaja z mebli - i tez gonie ich na podloge, ale i tak wchodza, trolle male, np ostatnio robili zawody kto wyzej wejdzie po framudze od drzwi pokojowych.
Ale co do szyby to chmmm czasami wszystko leci, szyby, gary, okna, lustra poobserwuj Kochana. jakby sie co dzialo to pisz, z mila checia rozerwiemy sie i posprzatamy.


buziole
za_mgla


Post został pochwalony 0 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Pon 14:11, 09 Gru 2013  
Freya
Mol Książkowy



Dołączył: 27 Gru 2009
Posty: 2011
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta


Witaj Eilean:)

I co dalej jazda, czy juz spokój?
Bo wiesz,gdybyś jeszcze "cuś"czuła, to przyszło mi do głowy-
weź przed snem trochę pomedytuj, tzn. wprowadź się w stan rozluźnienia,wycisz,zrzuć cały bagaż codzienny i...pogadaj z Gościem.Tzn. wyślij mu energię milości, pomyśl o nim ciepło i zapytaj po co przyszedł,i czego chce. Nie okazuj że się boisz.
Potem pomódl się i poproś aby dobre duszyczki od zadań specjalnych mu pomogły.

Zobaczymy wtedy co się dalej będzie działo...

Być moze Twój sen ,to tylko wytwór podświadomosci (może byłas wcześniej czymś poddenerwowana?).Nieraz nasze lęki wyłazą w ten sposób.
Ale pogadać nie zaszkodzi:),myślę...

Buziaki:)
Freya


Post został pochwalony 0 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Pon 17:34, 24 Lut 2014  
Eilean




Dołączył: 06 Lis 2013
Posty: 8
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdynia
Płeć: Kobieta


Kochani moi!!
Uff, dawno mnie tu nie bylo. Od razu przepraszam, ze bez PL znakow bede pisac, ale siedze w pracy i cos mi panel sterwoania wariuje - odrzuca mi PL ustawienia klawiatury.

A wiec tak, troche update: minely trzy miesiace odkad odwiedzilam Polane - u nas bez zmian, chorobska przeplataja sie z okresem wzmozonej aktywnosci zawodowej, nie wiem w co rece wlozyc. Natomiast co sie tyczy spraw nieproszonych Gosic i innych - wielki uklon dla Was, dlatego, ze od momentu kiedy z Wami obgadalam sprawe Goscia co sobie sam otwieral drzwi, uspokoilo sie. Nie mam poczucia ze w zaulku przedpokoju jest chlodniejsze powietrze. A tak, bo Wam nie mowilam, mialam jakis nienormalny lek przed wchodzeniem do sypialni, gdzie musze przechodzic przez czesc przedpokoju - za kazdym razem gdy tamtedy przechodzilam, tak jakbym wchodzila w jakis kanal zimna. Teraz jest spokojnie, po domowemu jak kiedys. W miedzyczasie czyhalismy aby przyjac Kolede, ale nas "ominela", wyobrazcie sobie. Nie to, zebym byla jakas mocno zdeterminowana, ale pomyslalam sobie, ze bardzo dobrze by bylo, aby nas odwiedzil ksiadz. Niestety - zapomnieli o nas Sad Maz mial jeszcze takie stare kadzidla cerkiewne i okadzilismy chalupki, staram sie czesto zapalac swieczki... No i jest duuuuuzo lepiej a i Synek jest duzo spokojniejszy:)
Z calego serduszka dziekuje Wam za rady!!!!

Wczoraj za to mialam dziwne zdarzenie, ktorego nie moge zguglac, ani nic o nim znalezc: stoje nachylona nad wanna, myje polki lodowkowe w wannie, szumi mocno woda, do lazienki wchodzi Maz, cos do mnie mowi - ja do niego "Poczekaj, nic nie slysze" i odwracam glowe zeby zakreic wode. Gdy ponownie zwracam sie ku niemu - jego nie ma. Wpadam do pokoju a on siedzi i w najlepsze bawi sie z Mlodym. Pytam: "co chciales?" a on zdziwiony. "Byles w lazience, cos mi mowiles" On : "..."
Co to bylo? Kie licho??

Pamietacie Mloda Dziewczyne i Dziadka z dawnego snu? Chyba sie troche na mnie wypieli, kilkukrotnie ponawialam proby przywolania ich, tuz przed zasnieciem gdy odpoczywalam w lozku - nie przyszli. Wciaz nie wiem czy to ja nie moge sie na tyle zrelaksowac, zeby ich uslyszec, czy to Oni nie chca lub nie moga sie ze mna skontaktowac... No chyba, ze znalezli to, czego szukali i sa spokojni Smile


Co u Was moje Drogie Serduszka? Jak przygotowania do powitania Wiosny? Smile

Sciskam Was mocnoooo :*


Post został pochwalony 0 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Pon 17:48, 24 Lut 2014  
Freya
Mol Książkowy



Dołączył: 27 Gru 2009
Posty: 2011
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta


Cześć Skarbeńku:)))))

Oj jak się ciesze, że się odnalazłaśSmile)
A wyobraź sobie ,ze wczoraj o Tobie myslałam serfując po Polanie.Może to coś miało na rzeczy,he,he...
Że Dziadek i Spółka sie nie odzywa, to spoko.Widocznie u Nich jest OK.
Że chłodek przeszedł to wspaniale.Widocznie ksiąz nie był potrzebny i wskazany,więc pięknie ominął Was łukiem:)

Mąż astralnie w łazience...hmmm.Może niech inni się wypowiedzą.Pewnie Mgiełka to sensownie skomentuje(jak odzyska net:)))

No Kochana ,jak już weszłaś w wiosenną Polanę, to myslę , że na niej zostaniesz;))))

Buziaki
Freya


Post został pochwalony 0 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Pon 17:57, 24 Lut 2014  
Eilean




Dołączył: 06 Lis 2013
Posty: 8
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdynia
Płeć: Kobieta


O wlasnie, wybaczcie, ze pisze post pod postem, ale przypomnialam sobie, ze na samym poczatku obiecalam Wam inny sen Smile Mam jeszcze chwilke swietego spokoju w pracy(cos cicho dzisiaj) wiec wykorzystam go tym razem na Polane a nie na robienie rzeczy w przod Smile
To sen mojego Meza, sniony gdzies w okolicach lata zeszlego roku.
Kilka slow wprowadzenia: do mieszkania, w ktorym obecnie mieszkamy wprowadzilismy sie w marcu zeszlego roku, wczesniej juz jako malzenstwo mieszkalismy w wielopokoleniowym domu jego Rodziny (4 pokolenia) w rodzinnym kraju Meza. Maz mial Dziadka, ktory go ukochal najbardziej z calej rodziny, byl jego oczkiem w glowie , ulubionym wnukiem i kompanem. Dziadek zmarl, gdy Maz mial kilkanascie lat. Od tego czasu Maz nigdy nie snil Dziadka, mysle rowniez, ze Dziadek znajac Go wcale by do niego nie przyszedl we snie, poniewaz Maz moj nalezy do placzliwych i bardzo emocjonalnych ludzi.
Ale oto, pewien letni poranek, w nowym domku, Synek "ranny ptaszek" obudzil sie kiedy ranne wstaja zorze, wiec wzielam Mlodego pod pache i poszlismy jesc i bawic sie do pokoju dziennego, Maz odsypial w sypialni. Gdy karmilam Synka, siedzialam tylem do wejscia do pokoju, a on radosnie gaworzyl z powietrzem i bardzo sie smial. Nie balam sie, bo slyszalam sporo na ten temat, ze malutkie dzieci widza rozne energie, ktore dla nas sa niewidoczne: jesli sie usmiechal - bylo to na pewno cos dobrego, wiec sama sie rozesmialam, zeby dodac sobie kurazu i za chwile o tym zapomnialam. Nagle moj Maz wypada z sypialni jak oparzony ze lzami w oczach i nie moze sie uspokoic. Po kilku chwilach dochodzi do siebie i opowiada mi swoj sen (co znamienne jemu w OGOLE rzadko kiedy cokolwiek sie sni).

Do naszego mieszkania zadzwonil domofon - przyszedl Dziadek. Maz niedowierzajac wpuscil go do domu. Ubrany byl dokladnie w ten sam zestaw ubran, w ktorym zostal zlozony na wieczny spoczynek, obowiazkowo z jednym guzikiem koszuli odpietym pod broda - dokladnie tak jak nosil przez cale zycie. Maz przedstawil mu Synka, bawili sie razem, potem Dziadek koniecznie wyciagnal Meza na spacer, weszli do sklepu i kupili los na loterii, jakby zdrapke. Tam, 3cia liczba w szeregu liczb byla "21" - dwudziestego pierwszego dnia urodzil sie rowniez nasz Synek. Potem wrocili do mieszkania, bawili sie z dzieckiem, Maz opowiadal mu o zyciu w Polsce, o tym ze jest szczesliwy, Dziadek z kolei przypomnial mu o tym, ze Rodzina zapomniala o jakims kawalku ziemi, ktory ten kupil jeszcze przed smiercia i ze teraz ta ziemia stoi odlogiem, powiedzial, ze zawsze amrzyl o tym, zeby sie przeprowadzic nad morze (a my nad morzem mieszkamy). Potem stwierdzil, ze na niego juz czas i kazal sie chlopakom odprowadzic na dol, przy czym na dole z nikad wyrastaly jak to okresli Maz "swietliste schody" i tu juz Dziadek wszedl sam, zabronil Mezowi, zeby za nim szedl. Na odchodnym powiedzial "ja tu jeszcze przyjde, mamy wiele spraw razem do zrobienia i wiele do zakonczenia".

Ja mysle, ze ten sen to po prostu odwiedziny z zaswiatow Smile Dziadek stesknil sie za WNukiem i go odwiedzil, chcial poznac swojego prawnuka. I pomyslal, ze Maz jest juz na tyle dojrzaly, ze nie przezyje tak mocno odwiedzin zmarlej osoby.

Jednak Maz jak sie okazalo, przezywa, dlugo nie mogl zapomniec o tym snie, wciaz doszukuje sie potwierdzenia, nie moze dojsc do tego, co Dziadek chce jesszcze z nim "zalatwiac". Wtedy tego samego dnia poszedl do sklepu i kupil zdrapke. I co najlepsze jak zdrapal ciag cyfr - trzecia z kolei byla cyfra "21" .
Powiedzialam mu, ze to nie byla kwestia tego, ze Dziadek chcial , zeby on wygral pieniadze, ale to tylko potwierdzenie tego, ze sen snil sie naprawde, ze to nie psikus mozgu Meza, tylko Dziadek przyszedl na prawde Smile

A moze i Mlody widzial tego ranka swojego Pradziadka i dlatego tak slodko sie smial do powietrza? Smile

Co o tym myslicie? Ja uwazam ze to wspaniale i bardzo pozytywne doswiadczenie Smile


Post został pochwalony 0 razy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Forum www.polana.fora.pl Strona Główna -> Śnienie -> Sen sprzed kilku lat a wciąż o nim myślę Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 2  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Idź do strony 1, 2  Następny
   
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  



fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin